Wtórny, ale całkiem nieźle wykonany. Fanatycy monster-movies nie powinni jakoś szczególnie żałować (ani obejrzenia, ani przegapienia). Niezły kostium stwora.
Ocena dla wersji odrestaurowanej z posłowiem. Materiał z lat ’70 dość średni, ale wywiad dodany po 40 latach jest o wiele treściwszy. W tej tematyce "Senna" jednak wciąż lepszy.
6,5 // "Służby specjalne" – walkthrough. Dobra realizacja, niezły klimat, ale ogląda się trochę jak zapis przejścia kilku mdłych misji w grze.
Za dużo Marva przez co osobne historie za bardzo się do siebie upodabniają. Świetna stylizacja, świetna i ponętna Green oraz świetny kawałek "Skin City".
Ten sam brudny, niechlujny, pijacki styl, dobry finał, ale sam pomysł istnienia kredy nieco rozczarowujący.
Niby ambitna reklama obuwia udająca zwiastun nieistniejącego wtórnego filmu SF. Jednak wykonanie – porządne.
Dla mnie nadal większym zaskoczeniem jest kolejna część z Craigiem (gdzie "Spectre" wyglądało jak robione pod zwieńczenie jego ery), niż powracające spekulacje o Elbie jako jego następcy.
Widzowie łyknęli Bonda – blondyna, więc czemu nie mieliby łyknąć czarnoskórego Bonda? Osobiście wolałbym by Bond pozostał białym anglikiem z upodobaniem do kobiet, drinków i brytyjskich samochodów, a wszelkie eksperymenty z kolorem skóry, orientacją czy płcią były testowane pod nową marką.