@kim666
Bardzo obrazuje poziom strachu jaki towarzyszy podczas wojny. Trzyma w napięciu. Miłość romantyczna czy do bliźnich pozwala podnieść się z kolan i trwać, działać.
Lekka komedia, przyjemnie się ogląda. Ostatnia scena zaskakuje, pozostawia pytanie dla widza – co Ty byś zrobił w takiej sytuacji?
Ciekawa ścieżka dźwiękowa.
Polecam na niedzielne popołudnie dla romantyków i pracoholików ;-)
Jesteś przekonany, że gorzej już być nie może?
Obejrzyj ten film.
Przejdzie Ci.
Polecam!!!
Przed obejrzeniem polecam przeczytać książkę "Pani Walewska" :)
Dobry film – Jeśli świat pozwoli rządzić światem korporacjom, można śmiało ocenić, że jest to film wizjonerski. Polecam kinomanom lubiącym czasem poszerzyć swój horyzont. Świetna rola Andy Garcii, pełna niedomówień, które można zaspokoić oglądając film z uwagą.
Polecam!
składam hołd Twemu kunsztowi, Panie de Funes.
Ma człowiek powalające brzmienie.
Szczerze polecam!!! – Film urzeka, tak to można ująć. Orientalny rzut na gatunek filmu jakim jest western, dosłownie rzucił mnie na kolana. Po pierwsze – świetna ścieżka dźwiękowa, polecam nawet bez oglądania filmu. Po drugie – interesująca akcja, niby dająca się przewidzieć, ale to tylko pozory, ani chwilę przez 2h filmu się nie nudziłam. I właśnie przez to Pierwsze i Drugie film przypomina Kill Billa. Trzecie – dobre efekty i to bez udziału kaskaderów i komputera. Po czwarte – dość duża dawka humoru, ale nie spodziewajcie się typowego śmiesznego filmu jak z udziałem Jackie Chana :). Piąte – bez zagłębiania się w historię Mandżurii lat 30. XX wieku mamy tutaj jej dokładne odzwierciedlenie, ale zupełnie niewymuszone i łatwo przyswajalne. Po szóste i ostatnie już z najważniejszych (wg mnie oczywiście) – nie tak do końca jasne zakończenie, które pobudza wyobraźnię widza.
Szczerze polecam!!!
10/10 – Godny polecenia film. Momentami pełen agresji, by za chwilę rozczulić widza. Film traktuje o potrzebie uczuć, o walce z bezradnością by nie paść na dno. Bardzo wyraziste kino na tle naszych znanych obecnie projektów filmowych. Eryk Lubos idealnie dobrany aktor do roli głównej, potrafi sprawić, że ekran kipi od emocji, a widz zapada się w fotel. Niewinność Luu De Ly znakomicie przeciwważy "bokserski świat" głównego bohatera. Czymś godnym uwagi jest też udział w filmie byłego mistrza świata, Marka Piotrowskiego. Jego przeżycia i choroba – skutek uprawianego sportu, są aż nadto wymowne w kontekście rozgrywającej się na ekranie historii. Mam nadzieję, że nie tylko Polacy mają przywilej zobaczenia tej znakomitej produkcji Marcina Wrony.
Muza – Wspaniały soundtrack! ukłony dla tworzącego całość.
Proszę czekać…