Aktywność

Nagi lunch (1991)

7/10 – Pozbawiona jakichkolwiek hamulców, totalna narkotykowa jazda. Lepiej obejrzeć ten film niż samemu próbować. Mimo wszystko sporo tu celnych metafor (walczące ze sobą maszyny do pisania dwóch autorów przyjmujące kształt gadających karaluchów!) a krótkie przejrzenie biografii Burroughsa nadaje całemu filmowi sensu i odpowiada na kilka pytań.

Fascynujący choć w połowie wyraźnie kręcący się w kółko obraz ze świetnymi efektami praktycznymi ("koleś" w barze!), nie jest to może najlepszy film Cronenberga ale być może to właśnie przy nim kanadyjski reżyser miał najwięcej frajdy.

Jak poznałem waszą matkę (2005 - 2014)

7 sezon – Bezcelowy, słaby sezon serialu który już rękami i nogami domaga się zakończenia. Quinn i Nora dobitnie pokazały, że niezmienny szkielet opowieści nie zakładał aż tylu sezonów a twórcy ratują się jedynie zapychaczami. Oczywiście wiadomo, że "matka" to tylko pretekst ale serial utracił to co najważniejsze- zwyczajny facet który wyrośnie na Boba Sageta opowiada o swojej młodości, o najpiękniejszych latach swojego życia kręcących się wokół pierwszych zawodowych sukcesów, ulubionego baru i ukochanych przyjaciół.

Nostalgii tutaj coraz mniej, coraz więcej familiadowych dowcipów (Burning Beekeeper!) i telenoweli (która to już panna młoda uciekła sprzed ołtarza?). Gdyby nie moja sympatia do tego serialu i Jasona Segela już dawno przyznałbym prywatnego cancela. Od 5 sezonu robi się coraz bardziej drętwo i coraz bardziej wydumanie a nic nie wskazuje na to, żeby 8 sezon miał odwrócić tendencję spadkową. Szkoda.

4-minutowa zapowiedź Spider-Mana!

Nadal pozostanę nieufny. Jak na razie większość zwiastunów pokazuje film który koncertowo rozmija się z zapowiedziami Webba. Nie widzę tu np historii znacząco innej od Raimiego czy mniej CGI a postacie drugoplanowe nadal spełniają te same role (Gwen to połączenie Mary Jane i Harry’ego, Connors to Octavius).

Znamy datę premiery Sin City 2

Jednak wszystko wskazuje na to, że ten mityczny wręcz sequel w końcu powstanie. Szkoda, że w 3D.

Never Sleep Again: The Elm Street Legacy (2010)

To nie wiedziałem, że jestem takim pasjonatem :) Całość bardzo uporządkowana, bez chaosu, zrobiona chronologicznie i z głową. Dlatego też nie nudzi a dla laika to kopalnia podstawowej i ciekawej wiedzy o serii, nie pominięto chyba żadnej ze znanych ciekawostek. Jeden z najlepszych dokumentów tego typu, polecam z czystym sumieniem.

Box Office USA 11-13 maja

Dobry, rzadko ekranizacje komiksów przekraczają u nas na otwarcie 100 tys. Np pierwszy Iron Man zebrał coś koło 30 tys (pisząc z pamięci).

Kolejne plakaty Człowieka-Pająka

Plakaty adekwatne do nicka użytkownika powyżej (który zresztą ma rację).

Avengers (2012)

8/10

Bardzo udany blockbuster, traktujący siebie samego z odpowiednim dystansem, porównałbym go do pierwszego Spider-Mana nie tylko pod kątem finansowych rekordów. Pewnie za 10 lat nakręcą mroczny remake :) Kto widział Serenity ten wie czego się spodziewać zarówno pod kątem humoru jak i relacji między postaciami. Od niemieckiego epizodu film bardzo mocno się rozkręca, uzyskuje właściwe tempo i odpowiedni poziom humoru. Na początku jakby trochę brakowało werwy a może po prostu brakowało głównych Avengersów.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to byłby to sposób przedstawienia przeciwników. Kosmiczne robo-stworki są tylko mięsem armatnim nie wartym dłuższych wywodów tak jak główny antagonista. Loki to taki rozpieszczony bachor który co rusz dostaje klapsa od głównych bohaterów i niczego się przy tym nie uczy. Tylko raz, w scenie przesłuchania poczułem, że jest on prawdziwym zagrożeniem. Scena na napisach pokazuje, że chyba tak miało być, nordycki kuglarz to tylko rozgrzewka w filmie o narodzinach ekipy superbohaterów. Potężny wróg poprzeszkadza w dwójce.

Aktorsko wygrywa chyba Scarlett, zaskoczyło mnie ile wyciągnięto z Czarnej Wdowy, totalnie bezpłciowej postaci w "Iron Manie 2" służącej głównie do onanizmu dorastających chłopców. Tutaj mamy pełnokrwistą bohaterkę i widać, że Johannson lepiej czuła się na tym planie i z tym scenariuszem. Pozostała obsada bez zarzutu, wszyscy występują w ulubionych pozach a Ruffalo dobrze odnajduje się w roli bardzo wyraźnie pisanej pod Nortona. Z epizodów bardzo podobały mi się te Harry’ego Deana Stantona z Obcego i Stana Lee, za to Jerzy Skolimowski pojawił się w zdecydowanie najgłupszej scenie filmu.

Film Whedona to prawdziwa wizualna miazga, wprawdzie amerykańska superprodukcja powinna wstydzić się czarnych pasów po bokach ekranu ale wszystko wynagradza efektowność filmu. Mimo pewnych obaw o telewizyjność mamy tu świetne, pomysłowe ujęcia z perspektywy Iron Mana, z kamerą krążącą wśród bohaterów, czy też dobre, pozbawione cięć przejście między bohaterami na polu bitwy (nieco zepsute przez 3D które jednak miejscami potęguje efekt blue screenu). Efekty specjalne są znakomite, to jeden z tych filmów w których naprawdę widać 200 mln$ budżetu.

Jednak nie odczułem tej nieodpartej ochoty do ponownego stanięcia w kinowej kolejce (a na 100% stąd bierze się niesamowity sukces kasowy filmu Marvela w USA) lub też przewijania po 10 razy danych scen na DVD. Może dlatego, że wszystkie sztuczki Whedona widziałem już w Serenity, Firefly, Buffy czy Angelu. Stąd "tylko" 8/10.

Box Office USA 11-13 maja

125 tys widzów

Jak poznałem waszą matkę (2005 - 2014)

Ha ha a teraz przeczytajcie to po finale 7 sezonu :)

Proszę czekać…