Aktywność

Zwiastun American Reunion!

To żaden wstyd, nasi rodzice mieli "Lody na patyku" a my "American Pie" :)

Jak poznałem waszą matkę: Powrót Zdzirowatej Dyni 7x8 (2011)

No całkiem solidny odcinek, choć wszystkie dylematy Teda były mocno "dorianowe". Czy tylko ja mam wrażenie, że to kolejny już odcinek w którym Marshall i Lilly są jakby poza akcją i przeżywają jakieś wydumane problemy w swoim mieszkaniu? Nic dziwnego, że Segel chce odejść skoro coraz częściej gra nie Eriksena a Karola Krawczyka.

Ostatnio doszedłem do wniosku, że właśnie wyprowadzka przyjaciół od Teda w pewnym sensie zabiła serial, wprawdzie zostawiono mu Robin ale to do niczego nie prowadzi a sam bar nie zawsze wystarcza. Brak już tej energii i wzajemnych relacji co kiedyś.

Mroki lasu (2006)

5/10 – Ten scenariusz na papierze musiał wyglądać naprawdę ładnie: lata 60-te, zbuntowana nastolatka, skostniała szkoła dla dziewcząt, wiedźmy i drzewa atakujące ludzi. Niestety zabrakło sprawniejszego reżysera, film niesamowicie się dłuży, brakuje mu werwy a oddech łapie dopiero w ostatnich 10 minutach. Zbyt późno aby utrzymać zainteresowanie widza.

Jakby co to Bruce Campbell pojawia się w pierwszych 10 oraz ostatnich 20 minutach i gra jedną z najpoważniejszych ról w swojej karierze z solidnym skutkiem.

Droga bez powrotu 4: Krwawe początki (2011)

Popieram, głupota bohaterów tego filmu jest wprost nieoglądalna. Trudno to wszystko przełknąć gdy oprócz może 2 krótkich momentów reżyser serwuje to ze śmiertelną powagą. Ostatnia minuta obraża inteligencję widza i każdej osoby zaangażowanej w ten projekt. 1/10

Kosmiczna apokalipsa (2005)

2/10 – Nie "Księżycowa pułapka", nie "Icebreaker", nie "Doborowa jednostka", "Podwójna świadomość" czy "Inwazja" ale właśnie ten film! To jest największy gniot w jakim zagrał Bruce Campbell! Tylko z jego powodu ręka zadrżała mi przed wystawieniem 1. Na jednym z portali ktoś napisał "Troma by się tego nie powstydziła" i muszę przyznać, że nie potrafię tego lepiej skomentować…

Swoją drogą to musiał być niesamowity wyjazd do Bułgarii. Około 2005 roku Bruce pojechał tam z 3,5 mln$ w kieszeni i kilkoma przyjaciółmi jeszcze z czasów licealnych pod pachą (Josh Becker, Rob Tapert czy Ted Raimi) aby na zlecenie SyFy Channel nakręcić dwa kompletnie nieoglądalne gnioty, właśnie "Apokalipsę" i "Głos w mózgu". Jako, że kiedyś także Polacy mniej lub bardziej przymusowo doceniali uroki tego kraju zabawa musiała być naprawdę przednia. Szkoda, że wyszły z tego filmy jak to ma w zwyczaju mówić Campbell "łatwe do zrobienia ale trudne do oglądania". Omijać z daleka!

Smerfy (2011)

5/10 – Spodziewałem się kompletnego gniota a dostałem dość sympatyczną choć głupiutką i bardzo nierówną bajeczkę. Nie jestem w stanie jakoś mocniej się nad tym pastwić bo jestem za stary o jakieś 15-20 lat w stosunku do grupy docelowej…

Owszem były śpiewające smerfiórki ale śpiewały klasyk Aerosmith i Run-D.M.C., owszem scenariusz był głupi jak but ale smerfy były urocze, owszem Azaria strasznie szarżował ale scena z kubłem lodu w restauracji była tak żenująco głupia, że aż śmieszna. I taki to właśnie film.

Pearl Jam Twenty (2011)

10/10 – Lektura obowiązkowa której nie sposób ocenić obiektywnie przy sympatii dla zespołu. Pod koniec, gdy dokument zabiera nas do czasów współczesnych zabrakło trochę dystansu, może nie chłodnego ale odrobinę chłodniejszego spojrzenia jakie miały wcześniejsze fragmenty. Można też powiedzieć, że gdzieś tak od połowy mamy coraz większe odhaczanie najważniejszych punktów (Ticketmaster, sprawy perkusistów choć przedstawione w zabawny sposób zasługiwały na więcej miejsca).

Z drugiej strony muszę przyznać, że Cameron Crowe jak na człowieka od ponad 20 lat przyjaźniącego się z tymi ludźmi zdołał uniknąć całkowitej laurki. Mamy więc wręcz okropny, pijacki koncert promujący "Singles" czy przyznanie się do kryzysu na przełomie tysiącleci. Nawiasem mówiąc okładka Rolling Stones z chłopakami z N’Sync i podpisem "This is new teen spirit" była dość załamująca, zwłaszcza w zestawieniu z koszulką z "Binaural" sprzedawaną wprost z bruku… (pewnie nawet Crowe nie przepada za tą płytą)

Chyba całkowicie pominięto okres "Avocado" który był swoistym drugim oddechem za to cały obraz bardzo ładnie spięto klamrą poprzez "Chloe Dancer" w wykonaniu Eddiego. Oczywiście nie muszę dodawać jak wspaniała jest ścieżka dźwiękowa, napiszę tylko, że wybrane utwory idealnie komponują się z obrazem.

Do tego możemy zauważyć dwa małe polskie akcenty (plakat koncertu w Katowicach i reklama Empiku z lat 90-tych). Bardzo udany dokument dla fanów, nie mam pojęcia jak zareagują ludzie nie zainteresowani tematem ale na pewno jest to zbiór najważniejszych informacji o zespole.

Hoży doktorzy: Mój finał, cz. 2 8x19 (2009)

Co dziwne starzy aktorzy jakby również dostosowali się do niskiego poziomu 9 sezonu. Zazwyczaj świetny McGinley gra tam jak rozhisteryzowana wiewiórka.

Szukam pewnego filmu FILMY

Nie, nie mam linka.

Hoży doktorzy: Mój finał, cz. 2 8x19 (2009)

Najbardziej tylko szkoda tego, że to wcale nie jest zakończenie i twórcy nie wiedzieli kiedy ze sceny zejść. "My Finale" rzeczywiście godny najlepszych odcinków "Scrubs".

Proszę czekać…