Aktywność

Terra Nova: Genesis 1x1 (2011)

Wytrzymałem i opisałem jedynie pilota (czyli Genesis part 1 i part 2), więc napisałem to pod jego stroną. Więcej odcinków raczej nie ruszę :)

Terra Nova: Genesis 1x1 (2011)

5/10 – A to i tak za wysoko. Podwyższam tylko dlatego, że Lang i O’Mara mają charyzmę i starają się ciągnąć ten serial. Gdy któregoś z nich nie ma w kadrze, Terra Nova leży i kwiczy.

W scenariuszu mnożą się dziury i nielogiczności
SPOILER
-zakazane jest posiadanie więcej niż dwójki dzieci ale według słów syna jeśli jesteś grzeczny od policji chodzącej po domach dostaniesz jedynie grzywnę, więc gdzie tu groza i powaga sytuacji?
- chowają płaczące dziecko do skrytki w ścianie i liczą, że nikt nie usłyszy
- Lang twierdzi, że ludzie na TN są starannie wyselekcjonowani ale trafia tam lekarka która sprzeciwiła się najważniejszemu przepisowi ustalonemu przez władze (za który grozi grzywna hehe), czyżby była jedynym takim fachowcem zarówno w USA jak i na Ziemi?!
- żona mówi O’Marze, że nie mogą wziąć córki bo władza nie chce ich nagradzać. Czy kolonizacja "nowej" planety nie jest nagrodą? Gdy uczestniczy w tym jakieś kilka tysięcy osób z kilku miliardów mieszkańców planety?
- raz bohaterowie twierdzą, że o pobycie na Terra Novej decydowało losowanie a raz ustami Langa, że panowała staranna selekcja
- O’Mara oszukuje straże najważniejszego wynalazku na Ziemi niczym dzieci, a wcześniej ciasny tłum nagle grzecznie ustępuje mu drogi do tuneli czasoprzestrzennego
KONIEC SPOILERÓW

Można dalej mnożyć tą wyliczankę, jednak wiem, że raczej do tego serialu już nie wrócę. Składa się on z wyświechtanych klisz, ma niesamowicie irytujących nastoletnich bohaterów, drewniane dialogi i mimo 25 mln$ budżetu na pilot efekty specjalne na poziomie superprodukcji Hallmarku sprzed 10 lat.

Lois Lane na planie Supermana

No i wyszło szydło z worka, Amy Adams należy do tych aktorek które wyglądają ładnie jedynie w obiektywie fachowca…

Międzynarodowy zwiastun Tintina

Ma być zarówno dubbing jak i wersja z napisami.

Drive (2011/I)

10/10 – Wspaniały film. Ktoś gdzieś napisał, że Refn może już umrzeć bo nic lepszego nie stworzy i coś w tym jest. Brutalność zmieszana z popem, poetyckość z rozwalaniem głowy buciorem, Ford Mustang z różową czcionką napisów, twardy Gosling z delikatną i kruchą Mulligan. Nasze dzieci będą pytać gdzie byliśmy gdy na ekrany wchodziło Drive :) A scena w windzie? Po kilku dniach od seansu nadal brak mi słów by opisać jak bardzo identycznie bym to nakręcił…

Zanim poszukam chusteczki aby wytrzeć swój monitor wrzucę mały kamyczek do ogródka. Jest w "Drive" scena bardzo nieudana, ta z maską, Ronem Perlmanem i przyjęciem, nie wiem czemu miało to służyć, chyba tylko jako metafora dla metafory. Gangsterski wątek też jakby schodzi na drugi plan bo i tak w tym filmie najbardziej czeka się na poezję…

Mimo wszystko to na pewno najlepszy film 2011 roku z Goslingiem który stworzył postać już niedługo otoczoną kultem i z najpiękniejszymi zdjęciami jakie widziałem od dawna (tak, panowie Mallick i Lubetzki!).

PS. I cały czas mam w głowie "A Real Hero", nie cierpię takiej muzyki ale ten cholerny utwór nie chce się odczepić!

1920 Bitwa Warszawska (2011)

Tak, moim zdaniem jest to odwaga, bo często mam wrażenie, że polscy krytycy to kółko wzajemnej masturbacji. Odważny bo nie bał się powiedzieć głośno o kilku dziwnych recenzjach swoich kolegów. Na szczęście powoli się to zmienia dzięki właśnie takim ludziom jak Pluciński czy redakcji Esensji którzy nie boją się dowalić świętym krowom i trochę wietrzą towarzystwo.

1920 Bitwa Warszawska (2011)

O dziwnych recenzjach – Świetny i odważny wpis Piotra Plucińskiego, jednego z polskich krytyków na temat ostatnimi czasy dziwnej sytuacji w jego branży

http://film.blog.polityka.pl/2011/10/01/wokol-1920-bitwy-warszawskiej/

Atak na dzielnicę (2011)

> Beznickowy o 2011-10-01 15:18 napisał:
> Jakie świństwo?

Marihuana

Rok pierwszy (2009)

No ja też napisałem opinię o Roku Pierwszym jeszcze przed obejrzeniem Podróży Guliwera…

To tylko seks (2011)

To dlaczego Polacy są traktowani jak idioci którzy muszą mieć głupi tytuł, dlaczego Amerykanie mają takie tytuły jak "Przemowa króla" czy "Przyjaciele z profitami" a my "Jak zostać królem" i "To tylko seks". Masowe wyśmianie wykwitu głupoty marketingowca rzeczywiście zachęca do seansu, jak to kiedyś napisał Wojciech Orliński przy wiadomym filmie: "w tropikach powinny wylądować jaja debila który wymyślił ten tytuł".

Proszę czekać…