Aktywność

Apollo 18 (2011)

4/10 – Świetny pomysł na horror zamordowany przez paradokumentalną stylizację. Księżyc to najbardziej odosobnione z miejsc w których możesz znaleźć się z przyjacielem o którym nie wiesz czy jest chory, opętany czy zainfekowany przez kosmiczną siłę. Jednak film kompletnie nie wykorzystuje tej klaustrofobii, paranoi czy poczucia zagrożenia.

Reżyser jest przekonany, że do budowania klimatu wystarczy zrywanie taśmy, nagłe "buuu!" czy zabawy z aparatem fotograficznym, przez większość filmu wieje nudą, panowie rozmawiają o penisach, kiełbaskach z grilla, chrapaniu i innych pierdołach siląc się na wymuszoną dokumentalność obrazu. Dopiero ostatnie 15 minut pokazuje jak świetną koncepcję mieli w rękach twórcy. Jednak jest już za późno…

PS. Pomijam logikę filmu pod względem fizyki i innych nauk, raz, że film totalnie nie zachęca do głębszej analizy a dwa, że po "Moontrap" i olbrzymich księżycowych robotach nic mnie już nie zdziwi.

Drzewo życia (2011)

Jej ale wszyscy się brandzlują, że zrozumieli Drzewo Życia, to nie problem być mądrzejszym i fajniejszym w kraju w którym widz nie odróżnia horroru od horroru komediowego a 300 tys ludzi idzie w weekend na Wyjazd Integracyjny…

Żeby nie było, tak o to zrozumiałem ten film:
Jesteśmy tylko częścią większego planu Boga, kolejnym etapem drzewa życia tak jak np dinozaury. Nawet największe życiowe tragedie które nas przygniatają i niszczą nasz świat są tylko pyłkiem w obliczu istnienia większego, boskiego planu (zestawienie śmierci syna ze stworzeniem wszechświata i dinozaurami). Nie powinniśmy krytycznie oceniać swoich surowych rodziców ponieważ oni nie radzili sobie w życiu podobnie jak my teraz (Pitt i jego strach przed utratą pracy). Surowość była jedynie postawą obronną wobec lęku. Cały cykl życia bezustannie się powtarza i choćbyśmy chcieli uciec jak najdalej od siebie (Penn uciekający z miasta gdzie pracuje na plażę) i tak będziemy powtarzać błędy swoich rodziców, swoich poprzedników. Takie to odkrywcze?

Noc rekinów (2011)

1/10 – Ten film ma jedną z najbardziej absurdalnych fabuł jakie widziałem w tym roku, a wygląda ona mniej więcej tak

MEGA SPOILERY
Główna bohaterka ucieka z rodzinnego miasteczka ponieważ jej chłopak próbował ją zabić z powodu zerwania z jego skromną osobą. W trakcie ucieczki trwale kaleczy mu twarz z powodu czego ma ogromne wyrzuty sumienia (!?). Okaleczony ale jak wszyscy Amerykanie około 20-tki posiadający kaloryfer na brzuchu bohater postanawia wraz ze znajomym szeryfem otworzyć coś w rodzaju internetowego parku rozrywki z rekinami, mimo, że mieszkają nad jeziorem (?!). Tam za odpowiednią opłatą widzowie zobaczą ludzi zjadanych przez sympatyczne drapieżniki (na pewno zapłacą…). Oczywiście nasza głupiutka bohaterka uznaje, że miejsce w którym mieszka jej psychopatyczny były chłopak to wspaniała okolica do wypoczynku z przyjaciółmi (!?).
KONIEC MEGA SPOILERÓW

Już naprawdę wolałem czasy kiedy osią fabuły slashera były po prostu seks i piwo. Ciężko też nazwać ten film slasherem gdyż ogranicza go PG-13, a ataki komputerowych rekinów pokazane są kompletnie bez polotu. Z powodu kategorii nie zobaczymy również wdzięków miłych dla oka i tylko aktorsko płaskich bohaterek. Film nie posiada żadnego napięcia a niektóre sceny przypominają wręcz "Słoneczny Patrol", pościg motorówek, granie na konsoli czy też rozpakowywanie się w asyście teledyskowego montażu to klasyczne zapchajdziury. Omijać ten gniot z daleka!

Drzewo życia (2011)

Wiesz, ale równie dobrze ktoś może użyć takich argumentów wobec twórczości Almodovara czy Von Triera których nie cierpisz. Więc to bardzo grząski grunt :)

Jak poznałem waszą matkę: Katastrofa zażegnana 7x9 (2011)

6/10 – SPOILER

Świetne wykorzystanie Pixies uratowało ten zupełnie przeciętny odcinek. Albo twórcy chcą przeskoczyć rekina albo dojdzie wreszcie do rozwiązania dylematu który z góry był oczywisty, starczy tylko połączyć serialowych Hindusów i wszystko rozejdzie się po kościach. Wiadomo też już, że Lilly urodzi na koniec sezonu (maj), więc z racji zachowywania chronologii i figury pani Eriksen w futurospekcjach, ślubu Robin i Barneya wraz z poznaniem matki doczekamy się na końcu 8 sezonu.

Wiem, że może ciekawiej byłoby gdyby twórcy wymyślili coś bardziej zaskakującego ale powracanie do wątku Robin aby potem znowu powrócić do Nory będzie wspomnianym już przeskakiwaniem rekina. A tak z innej beczki aż szkoda było patrzeć na Segela odgrywającego tak beznadziejne sceny jak w tym odcinku (niedźwiedź).

Krzyk 4 (2011)

Cała seria jest pastiszem więc trudno o zaskoczenie przy czwórce, z tym, że Krzyk 3 maksymalnie przegiął w stronę komedii a Krzyk 4 wraca na właściwe tory wyznaczone przez pierwsze dwie części. Jeśli ktoś ma wątpliwości to niech obejrzy Krzyk 1, 2 i 3 po latach.

Zobacz logo Evil Dead

Stare fajniejsze

Flicka (2006)

Po "Drag Me to Hell" również liczyłem na więcej filmów z Alison Lohman no ale cóż, poświęca się teraz ważniejszej roli- matki :)

Jak poznałem waszą matkę: Powrót Zdzirowatej Dyni 7x8 (2011)

Nie tyle chodzi mi o aktorkę co o to, że jak dotychczas zagrała matkę Barneya w chyba dwóch odcinkach i oba były bardzo słabe.

Jak poznałem waszą matkę: Powrót Zdzirowatej Dyni 7x8 (2011)

Z tego co widzę pomysł na fabułę 7 sezonu jest taki, że Ted odbywa nostalgiczną podróż w przeszłość tuż przed poznaniem "matki" (mieliśmy już Victorię i Slutty Pumpkin oraz zapowiedziany wątek związku z Robin, pewnie pojawi się też Stella) ale tej nostalgii w ogóle nie czuć. Przez to całe założenie 7 sezonu leży i kwiczy, perypetie Lilly i Marshalla tuż przed jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu również nie wciągają.

A tak przy okazji, wrażenie solidności tego odcinka pochodzi pewnie stąd, że tydzień temu mieliśmy jeden z najdenniejszych odcinków w historii serialu i znowu z udziałem Frances Conroy. Chyba od tej pory gdy zobaczę tą aktorkę to nie włączam How I Met.

Proszę czekać…