Identyczne podejście- jak można dać Poznaj moich Spartan ocenę 6 a Invictusowi Eastwooda ocenę 5.
Nieładnie jest grzebać w ocenach innych. Także u Ciebie znalazłoby się parę ciekawych, na przykład ta
http://fdb.pl/film/88003-poznaj-moich-spartan/temat/14008-naprawde-niezla-parodia
Także proponuję zakończyć dyskusję kto ocenia lepiej, bo to nie ma sensu.
Tu się zgodzę, muzyka zdecydowanie na plus.
Być może w książce pewne rzeczy lepiej się broniły niż w filmie.
Np nie da się tak samo głęboko przedstawić psychologii postaci, aktorzy nie mają tyle "miejsca" na swoją grę. Superprodukcja rządzi się swoimi prawami i nie wymagam od niej tyle co np od filmu braci Coen. Oczywiście to nie znaczy, że z wywieszonym językiem, bezkrytycznie patrzę na biegunkę efektów specjalnych, ale czasem można przymknąć oko na fałszywe nuty.
Nie przekonał mnie ten film, po prostu, a oczekiwałem wiele. Pewnie będę w mniejszości, trudno, nie ma co ciągnąć tej wymiany zdań.
Nie wiem jak można porównywać Avatara i Nostalgię Anioła… Mógłbyś dać w końcu spokój niebieskim ludkom i poczekać spokojnie na seans, niech zgadnę ocena 1 się szykuje? Jakbym miał mierzyć wszystkie filmy tą samą miarą to dałbym sobie spokój.
Nie czepiam się detali tylko głównych wydarzeń w tym filmie. Nie dorosłem? Chcesz osobistych wycieczek proszę bardzo. Twoje ego Wielkiego Krytyka Filmowego kiedyś tak się rozrośnie, że Cię rozsadzi…Nie dorosłem tak samo jak wszyscy Ci którzy dali filmowi 6.9 na imdb, krytycy z których ocen wynika jedynie 40% na Rotten Tomatoes, jak przyznający Złote Globy, BAFTA, nagrody kół krytków i wiele innych, którzy doceniają jedynie Tucciego.
Jeśli z każdym kto ocenia filmy inaczej niż Ty jest coś nie tak, to gratuluję podejścia, można się nie zgadzać z moimi wypocinami, ale z takimi ripostami to idź na Filmweb.
Nie można tu oglądać filmów, to strona czysto informacyjna.
Centralny odszedł z portalu i nie jesteśmy już godni czytać jego postów :)
Możecie mnie zjechać, ale podobała mi się scena z czołgiem. Jest w niej coś cudownie niedorzecznego w tym samym stylu w którym Bruce Willis katapultuje się z wybuchającego odrzutowca w Szklanej Pułapce2 czy Schwarzenegger lata odrzutowcem po mieście w Prawdziwych Kłamstwach.
8/10 – Bardzo dobry film, koncert gry aktorskiej Maguire’a, a Portman i Gyllenhaal niewiele mu ustępują, choć na pewno mają do zagrania dużo mniej efektowne role. Reżyser maksymalnie pozwolił rozwinąć skrzydła aktorom, pod tym względem jest to wspaniale poprowadzony obraz. Siła filmu nie tkwi może w fabule którą można streścić w 2 zdaniach (choć scenariusz jest napisany świetnie), ale właśnie w relacjach pomiędzy postaciami.
Świetne zakończenie, spodziewałem się innego po zwiastunie. Można mu zarzucić, że streszcza prawie cały film, na szczęście pomimo tego udaje mu się mylić tropy. 8+/10, może nawet 9
5/10 – Potwornie nierówny film, świetne sceny przeplatają się tu z niesamowicie denerwującym, głupimi i kiczowatymi.
SPOILERY
Zwykle nie wytykam w filmach głupot, ale tutaj w dramacie z ambicjami, dosłownie każdy zwrot akcji jest tym przesycony, zacznę od końca bo dobiło mnie to najbardziej
-siostra Suzie po znalezieniu notesu mordercy ma do przebiegnięcia jakieś 50 metrów, biegnie w milczeniu nie krzycząc o pomoc, w tym czasie morderca pakuje swoje rzeczy, pakuje do samochodu wielki sejf z piwnicy (z którego taszczeniem ma w dalszej części filmu wielkie problemy) i odjeżdża przez nikogo nie niepokojony!
- przez kilka początkowych minut Jackson buduje wizerunek inteligentnej nad wiek dojrzałej dziewczyny, by potem pokazać jak ta daje się złapać pedofilowi w najprostszy możliwy sposób, niczym 6-letnie dziecko
- matka zostawia rodzinę i odchodzi pracować na plantacji gdzieś daleko…
- każde pojawienie się na ekranie Susan Sarandon
- postać Wahlberga daje się dotkliwie pobić przez nastolatka nie wydając z siebie ani słowa typu "nie jestem zboczeńcem, prawdziwy jest gdzieś tutaj"
- fatalna narracja, dokładnie opisująca to co widzimy na ekranie, i o ile genialny Stanley Tucci radzi sobie nawet ze zdaniami typu "Harvey siedział na krześle i myślał o kolejnej ofierze", o tyle niewyobrażalnie fatalny Kawałek Drewna który gra ukochanego Suzie wygląda po prostu komicznie gdy udaje, że myśli o naszej bohaterce.
To teraz plusy: niesamowity Stanley Tucci (zwłaszcza scena gdy zmywa z siebie krew), dobra Ronan (choć być może dzięki słabości reszty nastoletniej obsady) miejscami piękne (pola zachowujące się jak woda, liście zachowujące się jak ptaki), miejscami kiczowate (pokaz mody) wizje nieba, scena ze statkami, scena gdy Suzie "poznaje" poprzednie ofiary.
Ogólnie widać, że film raczej nie trafił do mojej wrażliwości, jest zrobiony niesamowicie "ciężką ręką" i teraz nie dziwię się dlaczego Ryan Gossling zdezerterował z planu.
Rozczarowanie roku? Chyba tak.
Proszę czekać…