@roksana_goly
Dobre kino katastroficzne – starcie człowieka z dwoma żywiołami – wodą i ogniem. Niektóre sceny zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie (np. finał z wybuchem i wessaniem Sly’a i tej babki na zewnątrz).
Wątek, który przysłonił wszystko inne w odcinku – romans Andrzeja. "Mężczyzna może być szczęśliwy z dwoma kobietami naraz, jeśli żadnej tak naprawdę nie kocha." W punkt.
W epizodzie Maria Probosz w roli… prostytutki. Szkoda, że jej kariera skończyła się w taki sposób. / "Prawdziwa krytyka ma być reklamą władzy." Wolę hasło – polityczny bełkot to nie informacja (niestety zawsze aktualne). / Beata przeżywała rozwód swoich rodziców, jak małe dziecko, a miała wtedy ze 20 lat.
SPOJLER → Fajny pomysł. Nie przypominam sobie filmu w takim klimacie – wokół człowieka czai się zło, a widzi je tylko pies. Jeśli ktoś coś takiego wcześniej nakręcił, to mi to umknęło (albo zapomniałam). Piesek jest tak uroczy, że powinien dostać jakąś nagrodę (Oscara z kości czy coś). Nie do końca skumałam zakończenie – to czym był ten duch, którego widzi psiak (duch dziadka czy wizualizacja choroby ludzkiego bohatera?).
Najciekawszy wątek odcinka – sytuacja w fabryce, w której pracuje Andrzej. / Mietek z tą swoją zemstą… Co on chciał właściwie zrobić, kiedy odnajdzie Gosię? Dziewczyna była jaka była (mam wrażenie, że to kwestia problemów psychicznych), ale jego zachowanie też nie było w porządku i w końcu doszło do tragedii.
Ula i Leszek wreszcie doczekali się happy endu. / Henio i Danusia pasują do siebie jak pięść do oka. / Gosia zachowała się jak skończona małpa. Mietek robił wszystko, żeby do niej przyjechać, a ona za granicą wyszła za mąż i nawet go o tym nie poinformowała.
"Nie strach umierać, gdy robisz to, co kochasz." Dla mnie to najlepszy film Kathryn Bigelow. Jeden z tych, które świetnie ogląda się w letni wieczór, przy zachodzie słońca. Swayze wypadł lepiej niż Reeves. Dobry drugi plan (Busey i Petty). Piękna muzyka Ishama w tle (kawałek "Love on the Beach" mogę zapętlać w nieskończoność). Idealne zakończenie.
SPOJLER → Dobry pomysł. Film jest trochę w klimacie "Cube", tylko zamiast od jednego sześcianu do drugiego, mamy łażenie od jednego mieszkania do drugiego. Zakończenie ujdzie. Matthias Schweighofer taki sobie. Ruby O. Fee lepiej wypadła. W realu też są parą, a chemii na ekranie nie było.