Aktywność

Baaardzo słabe. Maksymalnie na sile. Film próbuje śmiać się sam z siebie, ale mu to nie wychodzi i tylko pogrąża się coraz bardziej.

Brud slumsów w debiucie Inarritu. Nic nadzwyczajnego.

Capote (2005)

Chłodna biografia z popisową rolą tytułową w wykonaniu Hoffmana. Starannie wyrzeźbiony, dobry film.

Diuna (1984)

Odrzuca i zalatuje jakimś kiczem dla nerdów. Nie da się oglądać.

Biutiful (2010)

Szare życie biedoty hiszpańskiej. Nie jest to szczyt, jeśli chodzi o Inarritu. Chwilami nuży, ale generalnie dobry i konkretny.

Obejrzane przypadkiem na stopklatce. Niesamowita parodia ;O

DeMonaco nie daje za wygraną i produkuje Purge 2. Tak samo absurdalnie głupi film, jak oryginał.

Pogorzelisko (2010)

Scena autobusowa niewątpliwie najlepsza w całym filmie. Zakończenie bym poprowadził inaczej, bardziej tragicznie.

Tak jak przewidywałem, forma japońskojezycznej animacji do mnie nie trafiła.

Fajny stylistycznie, ale niestety treść była dla mnie prawie obojętna.