@miodzik, jak jest to ujęte w jednej z ciekawostek: „Chociaż powszechnie sądzi się, że numer „07” jest związany ze słynnym 007, czyli Jamesem Bondem, Milicja Obywatelska używała sygnału wywoławczego „07”, zanim powstała seria o Bondzie”.
Właściwie każdy odcinek można rozpatrywać/oceniać jako oddzielny film, zwłaszcza że niektóre powstały w dużej rozbieżności czasowej. Lubię wracać do tego serialu, lubię Borewicza, chociaż babiarz, jakich mało. :-)))
@Chemas, do oglądania tego serialu trzeba po prostu wyjąć kij z pewnej części ciała. :-) W przeciwnym razie nie będzie bawił, tylko powodował oburzenie: „jak oni mogli wyśmiewać to a to”.
Bardzo ładny wizualnie i brzmieniowo, twórcy wyraźnie puszczają do widzów oczko. Zabrakło jednak fabuły…
Jeden z lepszych odcinków, naprawdę zabawne (oczywiście dość surrealistyczne) perypetie Mikiego, tresowanej rybki Bulgotka i nienażartego kocura.
Odcinek w starym dobrym stylu, jeden z fajniejszych; perypetie, humor, szczypta surrealizmu. A Miki mówi tutaj… po włosku. :-)))
Taki sobie. Niektóre odcinki nawet fajne, inne bez porządnego pomysłu. Na plus tradycyjna kreska.
Szkoda, że film koncentruje się głównie na zawirowaniach natury uczuciowej, przez co jest nieco tabloidowy. Czy dowiedziałam się z tej produkcji czegoś nowego o Maryli? Nie, ale mimo wszystko oglądałam z przyjemnością.
Film jest niezły, miał duży potencjał, ale został on zmarnowany. Mniej więcej od połowy, kiedy powinien widza zaciekawiać coraz bardziej, zaczął mnie irytować. Do tego… może odebrać apetyt…
Celowano tutaj chyba w nastoletniego widza, ale obawiam się, że już dwunastolatek się tym znudzi. Takie sobie, oczywiście są morały.
Proszę czekać…