Aktywność

Czerwony Kapturek HYDE PARK

@Chemas Nadal sprawa cię nurtuje, czy już za późno, aby problem głębiej przedyskutować? Szkoda by było, bo ja działanie wilka także uznaję za alogiczne i także nie znajduję dla niego wytłumaczenia, a chciałabym! Wszak oczywiste, że najpierw powinien był zjeść to, co chrupiące, soczyste, niskokaloryczne. Czyli świeżutką, rumianą Czerwoną Kapturkę. Bo babcia, no cóż – z całym szacunkiem dla staruszki – zleżała już była mocno, przywiędła, wysoka zawartość złego cholesterolu na bank, kości z osteoporozą, a niewykluczone, że i stos kamieni na woreczku. Być może więc wilk miał specyficzne upodobania kulinarne? Rozumiesz – Chińczycy wcinają poczerniałe ze starości jaja, my zepsutą kapustę, aborygeni pędraki (nie wiem czy nadal, ale kiedyś jedli). Można by założyć, że Czerwona Kapturka miała zostać zeskładowana do momentu, gdy odpowiednio skruszeje, ale to liche założenie.
A skoro już jesteśmy w temacie – mam zbliżony problem. Jak sądzisz, dlaczego patologicznej parce psychopatycznych gówniarzy – Jasiowi i Małgosi – uszło na sucho popełnione z premedytacją morderstwo? Sfajczyli lekko trącniętą na umyśle, schludną, uzdolnioną kulinarnie starowinkę, dali nogę, a tatuś pogłaskał je za to po główkach, chwaląc za dzielność i odwagę. No, ja pitolę! Skoro bachory miały dość siły, żeby nieboraczkę wepchać do chlebowego pieca (fu!), to znaczy, że spokojnie mogły ją obezwładnić, nie pozbawiając przy tym życia. Tu dodać jeszcze należy, że kobicina osierociła kota i jakiegoś ptaszka, kruka czy tam coś, a zwierzątka były mocno z nią związane emocjonalnie. Ponadto miała prawo się wkurzyć na bezczelne szczyle, widząc jak demolują jej dom i wpitalają bez pozwolenia piernikowe poszycie dachu, które własnoręcznie upiekła. Co baśń to demonstracyjna eksterminacja emerytów! Gdzie więc to baśniowe prawo i sprawiedliwość?

Proszę czekać…