Wyjątkowo zaskoczył mnie, chyba jedyny remake udany z 21w. choć wiele aktorów cienkich w porównaniu do wersji z 81, zmiana scen wcale mi nie przeszkadzała. Zawsze to nie powtórka z rozrywki, a coś nowego się oglądało, jedynie najważniejsze momenty zachowane które też zmienili, emocje równie mocne zakończenie wywołało we mnie, jak wersja z 81. Lichota najlepiej z aktorów zagrał, ale do Bińczyckiego startu nawet nie ma :) Też wyjątkowo muzyka mi bardzo się spodobała w klimatach słowiańskich.
Jestem fanem azjatckich mitologii, wschodnich sztuk walki, to i film mi się spodobał, najpierw magia doktora Strange, teraz walka wręcz, ciekawe co jeszcze fajnego wymyślą :)
Po trailerze spodziewałem się więcej akcji, a otrzymałem niezłe szpiegowskie kino, ale nic ponad to. Też nie czuje ani trochę Pasikowskiego, nie ma tego
charakterystycznego mrocznego klimatu jaki przewijał się przez jego filmy.
Super klimat i muzyka, z pięknymi kobietami i dość krwawymi scenami mordu, zakończenie muszę przyznać mnie rozczarowało, a końcowe darcie ryja wkurzyło.