Odgłosy 1977

Suspiria

Amerykanka Susy Banyon (Jessica Harper), przyjeżdża do słynnej szkoły baletowej w Wiedniu, aby rozwijać swój talent. Na miejscu niemal natychmiast orientuje się, że nie wszystko jest w porządku. Studentki giną w strasznych, niewyjaśnionych okolicznościach. Z czasem dowiaduje się zaskakujących faktów, które pomogą dziewczynie… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jessica Harper
jako Suzy Bannion
Stefania Casini
jako Sara
Flavio Bucci
jako Daniel
Miguel Bosé
jako Mark
Susanna Javicoli
jako Sonia
Eva Axén
jako Patty 'Pat' Hingle
Rudolf Schündler
jako Prof. Milius
Udo Kier
jako Dr Frank Mandel
Alida Valli
jako Panna Tanner
Joan Bennett
jako Madame Blanc
Margherita Horowitz
jako Nauczycielka

Fabuła

Amerykanka Susy Banyon (Jessica Harper), przyjeżdża do słynnej szkoły baletowej w Wiedniu, aby rozwijać swój talent. Na miejscu niemal natychmiast orientuje się, że nie wszystko jest w porządku. Studentki giną w strasznych, niewyjaśnionych okolicznościach. Z czasem dowiaduje się zaskakujących faktów, które pomogą dziewczynie rozwiązać zagadkę. Anonimowy

Gatunek
Horror, Fantasy
Słowa kluczowe
krew, morderstwo, przemoc, morderca zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1977-02-01 (świat)
Kraj produkcji
USA, Włochy, RFN
Czas trwania
97 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 5 wiadomości

Recenzje

Przepełniony pięknymi, mocnymi barwami obraz, dopełniony genialną, delikatną muzyką. Wizualne arcydzieło. 7
  • 2010-01-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

"Suspiria" to mój pierwszy kontakt z włoskim mistrzem grozy - Dario Argento . Zanim zasiadłam do "Odgłosów" naczytałam się o tym filmie i o samym reżyserze bardzo wielu pozytywnych opinii. O "Suspirii" pisano jako o najsłynniejszym włoskim horrorze, najlepszym obrazie Argento, w którym znajdziemy wszystko co charakterystyczne dla tego reżysera. Napięcie, grozę, niesamowity klimat, ciekawą fabułę, oryginalne pomysły. Film miał mnie zachwycić, przestraszyć, wywrzeć niewiarygodne wrażenie. Oczekiwania miałam więc naprawdę ogromne. I tu chyba mój błąd. Gdybym nie spodziewała się tak wiele, moje rozczarowanie nie byłoby tak duże. Nie zachwycił mnie, nie przestraszył w żadnym razie, ale w pewnym stopniu urzekł na pewno. Jednak po kolei...

Młoda dziewczyna Susy Bannion ( Jessica Harper) przylatuje ze Stanów Zjednoczonych do szkoły baletowej w Niemczech. Już sam początek jej pobytu nie należy do przyjemnych. Pada ulewny deszcz, taksówkarz okazuje się gburem, do budynku szkoły ktoś nie chce jej wpuścić. Kolejnego dnia wychodzi jednak słońce i wszystko zaczyna się układać. Młodej baletnicy przydzielają pokój w akademii i może zacząć swoje pierwsze lekcje. Niestety stopniowo zaczyna się orientować, że nie wszystko tu jest w porządku.

Zacznijmy od tego co w filmie Argento pokochałam. Mam tu na myśli doskonałą stronę wizualną. Niezwykłe barwy towarzyszą nam już od pierwszych scen. Od razu rzucają się w oczy. Niesamowite, jaskrawe, mocne, nasycone kolory. Są tak cudownie wkomponowane w obraz, że nie drażnią, przeciwnie, są prawdziwą ucztą dla oczu. Momentami tworzą urzekający, surrealistyczny klimat, który mnie na myśl przywodził scenografię z "Mechanicznej Pomarańczy". Kolejna absolutnie genialna rzecz to na pewno muzyka Goblin. Cudowny motyw dźwiękowy niczym z pozytywki z obracającą się baleriną idealnie pasował do filmu. Budował wspaniały magiczny, bajkowy nastrój. To chyba przede wszystkim dzięki jego brzmieniu i tym fantastycznym barwom, ciekawym wzorom wymalowanym na ścianach, urzekającym fantazyjnym zdobieniom momentami miałam wrażenie, że patrzę na barwne pudełko. Wyściełany aksamitem domek dla porcelanowych lalek, po którym niczym te właśnie laleczki biegają główne bohaterki. I nie mam tu na myśli ich sztywnej gry aktorskiej. Bardziej ich delikatność, kruchość, anielskie loczki wokół bladych twarzy i dużych ciemnych oczu. Pewnie miał w tym swój udział także sposób prowadzenia kamery. Ciekawe ujęcia, filmowanie scen z góry, jakbyśmy właśnie patrzyli na ten lalkowy, przepełniony kolorami domek i jego porcelanowe mieszkanki. Nawet krew jest nierealna. Jaskrawoczerwona, gęsta. Plastyczne doznania podczas tego filmu towarzyszą nam przez cały czas i są naprawdę cudowne. Ciekawie zrealizowane sceny śmierci również są po prostu piękne wizualnie, właśnie przez to nasycenie barw. Krew ściekająca po białych niczym kość słoniowa nogach młodej dziewczyny i tworząca jaskrawo czerwoną plamę na jasnej podłodze – mistrzostwo. Momentami nawet Argento zdołał zbudować napięcie. Scena, w której niewidomy wraca z psem nocą do domu. Ciemność, jedynie w oddali nikłe światło latarni. Cisza, przerywana ujadaniem psa. Cienie wolno sunące po ścianie. Tak naprawdę jedynie ta scena przyprawiła mnie o mocniejsze bicie serca. Cała reszta fabuły niestety nie zdołała mnie porwać, ani nawet porządnie zainteresować. I tu właśnie kończą się zachwyty a zaczyna to co w filmie mocno irytujące. Sama historia jest strasznie, aż do bólu prosta, żadnych niespodziewanych zwrotów akcji. Właściwie żadnych zwrotów akcji w ogóle. Wszystko toczy się powolutku do kompletnie spartolonego końca. Argento próbuje budować napięcie w scenach, w których go po prostu nie ma. Stara się, co prawda, stworzyć atmosferę grozy, choćby przez wciąż powracającą burzę, tytułowe odgłosy, czy cienie tańczące na ścianach, jednak sama burza nie wystarczy, gdy na ekranie nie ma żadnej akcji, która mogłaby nas wciągnąć. Na siłę chce przyciągnąć naszą uwagę bezsensownymi i niczego nie wnoszącymi dialogami. Próbuje zbudować aurę tajemniczości wokół historii, która, bądźmy szczerzy, zwyczajnie nie jest ciekawa. Usiłuje straszyć nas tanimi chwytami jak oczy nagle błyszczące w ciemnościach. W tej scenie spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego. Czegoś co sprawi, że podskoczę. Tymczasem dostałam tandetny efekt wywołujący bardziej pobłażliwy uśmiech niż ciarki na plecach. Z każdą minutą filmu pod względem fabuły, napięcia, grozy, jakiś emocji poza doznaniami czysto plastycznymi, oczekiwałam coraz mniej. Kilka razy przyłapałam się na tym, że myślę już zupełnie o czymś innym, bo historia pokazywana na ekranie kompletnie mnie nie wciąga. Na zakończenie tej prostej, tandetnej i nieprzemyślanej fabuły mamy prawdziwą porażkę. Końcówka jest tak niewiarygodnie szybka, że nawet nie zdążyła wywołać we mnie jakichkolwiek emocji. Rach ciach i po sprawie. Jakby pan reżyser znudził się już tą beznadziejną historyjką, znudził zabawą barwami, klepnął, brzydko mówiąc, na odwal się zakończenie i poszedł robić kolejny film. Aktorstwo nie ratuje sytuacji. Jessica Harper miota się po ekranie w te i wewte i jakoś nie jest w stanie mnie przekonać tymi wymuszonymi omdleniami, gadaniem do siebie, czy ciągle zdziwioną miną. Kompletnie nie widać po niej emocji. Kukła, czy jak kto woli, porcelanowa lalka z kolorowego domku. Długo myślałam nad oceną tego filmu. Wizualnie jest on po prostu przepiękny. Przepiękne są nawet sceny drastyczne. Muzyka jest magiczna, doskonała. Ale cała reszta jakoś do mnie nie przemawia. Po wszystkich zachwytach nad "Suspirią" spodziewałam się nie tylko ładnej oprawki, ale też jakiejś głębi, ciekawej, wciągającej fabuły, napięcia wywołującego ciarki na plecach. Dostałam prostą, nieciekawą historię w pięknym opakowaniu. Widocznie nie można mieć wszystkiego. Wizualnie "Suspiria" to arcydzieło i daję 10, jednak fabuła leży, jest nieciekawa, słabiutka – 3. Wyciągamy średnią i....

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

Krzyk_Sowy 2015-12-31 2

Nie lubie takich filmów. Jak dla mnie dno

sugeip 2006-07-20 10

ARCYDZIEŁO!!! – Najlepszy film włoskiego mistrza giallo Dario Argento , po prostu to trzeba obejrzeć , znakomity film , jeszcze lepszy horror ARCYDZIEŁO !!!

Asmodeusz sugeip 2010-01-22 5

Mi jakoś filmy Argento nie przypadły do gustu, choć trzeba przyznać pomysły ma ciekawe, co do filmu to faktycznie jest to typowy przykład horroru tego rezysera, potrafi zaskoczyć, miejscami jest nudny i oczywiście brutalne sceny, daje 5

Współtworzą