Głównie o podróży bez określonego celu, poczuciu wolności itp., choć nie tylko.
Film bez pomysłu na siebie i nieustannie sprawiający wrażenie, że został stworzony na siłę. Fabuła trzyma się na taśmie klejącej i trytytkach, a rozgrywająca się w tle zagadka tych ludków od nieruchomości zdaje się być wymyślona na szybko w jeden wieczór. Jest źle, a to dopiero półmetek serii.
Definicja filmu stworzonego na siłę (a to nawet nie półmetek całej serii…). Nadnaturalne wręcz zdolności do przewidywania, kto się znajdzie w jakim miejscu o dokładnie której godzinie, powodują wręcz lekkie zażenowanie. Spryt i inteligencja Jigsawa rozpłynęły się, zamieniając w nonsens i przemoc dla samej przemocy. Linia czasowa to chaos i utrudnia odbiór. Film ma też chyba najgorsze przejścia między ujęciami, jakie kiedykolwiek widziałem.
Film próbuje być czymś nieco innym niż poprzednie dwie części i kiepsko mu tu wychodzi. Na pierwszym planie motyw operacji, w założeniu chyba psychologiczny, a w rezultacie idiotyczny. W tle chłop niemogący poradzić sobie z utratą syna zostaje wystawiony na serię prób, co przez większość seansu wydaje się dodane na siłę, bo jak seria już słynie z "prób", to trzeba je widzowi dać. Pod koniec niby jakoś próbują to logicznie połączyć, ale z miernym rezultatem. Zwiększono ilość przemocy kosztem napięcia i sensu. Zdatne do obejrzenia, ale nic poza tym.
Proszę czekać…