Głównie o podróży bez określonego celu, poczuciu wolności itp., choć nie tylko.
Aż nie wierzę, że dało się to tak spartolić. Pierwsza część była przyjemną, niewymagającą rozrywką, ale sequel jest tak głupi, że aż ciężko to ubrać w słowa. Pomysły na "pokoje" wciąż są ciekawe, ale to jedyna zaleta tego filmu. Co chwila na ekranie dzieje się coś, co nie ma kompletnie sensu. Wystarczyło zrobić drugi raz to samo, ale zdecydowano się na niepotrzebne kombinowanie.
Obejrzałem drugi raz, żeby sobie przypomnieć fabułę przed drugą częścią. Zaskakująco dobry film. Solidnie trzyma w napięciu, a poszczególne pokoje, do których trafiają bohaterowie, są naprawdę ciekawe. Nie czuć też od tego filmu taniością. Czasem jedynie bohaterowie zachowują się przesadnie głupio.
O dwóch takich, co stracili wszystko, więc postanowili ruszyć w drogę i każdego dnia robić dobrą minę do złej gry. I całkiem przyjemnie ogląda się tę wędrówkę pary, która jest ze sobą na dobre i na złe. Bardzo raziło mnie jedynie, że o ile Raynor ciągle zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji, tak Moth notorycznie mnie irytował (z apogeum pod koniec filmu). Zaznaczam, że nie oceniam, na ile ten film odzwierciedla prawdziwe wydarzenia, bo w sieci można wyczytać, że wiele aspektów historii tej parki jest co najmniej wątpliwej wiarygodności.
Proszę czekać…