Robin Hood 2010

Historia Robin Hooda (Russell Crowe) nim zaszył się w Sherwood. Powracając po wojnie do Anglii, musi poinformować dwór królewski o śmierci króla. Okazuje się, że powstał spisek, dzięki któremu Francja ma podbić Anglików. Robin stanie przed wielkim zadaniem, jakim jest zjednanie kraju stojącego na skraju wojny domowej.

Reżyseria
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 17 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 48 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Russell Crowe
jako Robin Hood
Cate Blanchett
jako Marion Loxley
Max von Sydow
jako Sir Walter Loxley
William Hurt
jako William Marshall
Mark Strong
jako Sir Godfrey
Oscar Isaac
jako Książe Jon
Danny Huston
jako Król Ryszard
Eileen Atkins
jako Eleonora Akwitańska
Mark Addy
jako Braciszek Tuck
Matthew Macfadyen
jako Szeryf z Nottingham
Kevin Durand
jako Mały John
Scott Grimes
jako Will Scarlet

Fabuła

Historia Robin Hooda (Russell Crowe) nim zaszył się w Sherwood. Powracając po wojnie do Anglii, musi poinformować dwór królewski o śmierci króla. Okazuje się, że powstał spisek, dzięki któremu Francja ma podbić Anglików. Robin stanie przed wielkim zadaniem, jakim jest zjednanie kraju stojącego na skraju wojny domowej. Beznickowy

Gatunek
Kostiumowy, Akcja, Przygodowy, Dramat
Słowa kluczowe
krew, zemsta, inwazja, łuk zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-05-14 (kino), 2010-05-13 (świat), 2010-11-11 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Universal Pictures
Imagine Entertainment
Relativity Media (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
USA, Wielka Brytania
Inne tytuły
Nottingham (USA) (tytuł roboczy)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
140 min / wer. reż.: 156 minut
Budżet
200 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 18 wiadomości

Recenzje

Dobre kino, ale z bardzo niewykorzystanym potencjałem i średnim efektem 7

W końcu nadeszła premiera najnowszego widowiska twórcy Gladiatora, Ridleya Scotta z Russellem Crowe w roli głównej. Tym razem reżyser Królestwa Niebieskiego ponownie sięgnął po historię rodem ze Średniowiecza, dość znaną, bowiem to opowieść o legendzie Robin Hooda.

Oczekiwania, jak zawsze wobec Scotta, miałem wysokie. Spodziewałem się dobrej przygody, wspaniałych kostiumów, aktorskich kreacji i scen batalistycznych w najlepszym wydaniu. Czy słynny hollywoodzki twórca spełnił moje oczekiwania?

Historia zdecydowanie inna od poprzednich filmów o Robin Hoodzie. W założeniu prawdziwa, ale jako że jest to i tak na podstawie legendy, można uznać, że fikcyjna. Scenarzysta zdecydował się odpowiedzieć nam na pytanie, kim mógł być prawdziwy Robin Hood?

Od strony technicznej obraz Scotta jest dziełem na najwyższym poziomie. Kostiumy, scenografia, choreografia i przede wszystkim zdjęcia oddają nam klimat średniowiecznej Anglii i widz ma wrażenie, że tak to mogło wszystko wyglądać. To, co zawsze ceniłem u tego reżysera, to podejście do widowiskowych scen batalistycznych, które nam prezentował już w wyżej wymienionych produkcjach. Mniejsze lub większe walki, starcia prezentuje nam przez cały film, przez co praktycznie nudzić się nie można. Finałowa bitwa zrobiła pozytywne wrażenie, głównie dlatego, że użyto w większości statystów, a nie komputera. Prawda jest taka, że efektowniej wygląda szarża kawalerii, gdzie widzimy w ujęciu setki koni, niż chociażby szarża komputerowych Rohirrimów z Powrotu Króla. Zasługa tutaj Johna Mathiesona, stałego operatora Scotta, z którym pracował m. in. przy Gladiatorze. Ujęcia budziły podziw, a jedno, które kojarzymy ze zwiastuna, ze zbliżeniem na twarz Robina, gdy strzela z łuku, jest wręcz znakomite. Bitwa w jakimś sensie oddaje klimat Szeregowca Ryana z lądowaniem na plaży, lecz naprawdę na tym się kończy. Wizja Scotta wyraźnie inspirowana tamtymi wydarzeniami wyewoluowała do dość interesującego finału.

Przejdźmy do bohaterów opowieści. Drugoplanowe postacie dość ciekawe, obsadzone dobrymi i uznanymi aktorami. William Hurt (William Marshal) czy Matthew MacFadyen (Szeryf Nottingham) zagrali wedle oczekiwań na swoim znanym wysokim poziomie. Rozczarowanie budzi na pewno Mark Strong, człowiek, którego w Hollywood ostatnio jest po prostu za dużo – chwilę temu mogliśmy oglądać go jako czarny charakter w Sherlocku Holmesie i Kick-Ass, a tu mamy go w roli Godfreya. Aktor w moim mniemaniu kiepski, rola Godfreya od wcześniej wymienionych różniła się tylko tym, że miał miecz w ręku. Na największe uznanie zasługuje Max von Sydow – ten wiekowy aktor, grający Williama Loxleya, robi oszałamiające wrażenie. Wspaniała, lecz krótka rola drugoplanowa. Jego ekranowa charyzma dodała odpowiedniego wigoru temu obrazowi. Rozczarowaniem kolejnym jest Oscar Isaac, który gra złego króla Jana. Przez większość filmu był po prostu irytujący i odnosiłem wrażenie, że próbował naśladować Joaquina Phoenixa z Gladiatora z miernym efektem – w jednej chwili sprawiedliwy król, w drugiej psychopata, w trzeciej wykorzystany nieudacznik – myślę, że lepszy aktor stworzyłby kreację godną zapamiętania, a jego rola była po prostu przeciętna. Na uwagę zasługuje krótka rola Danny'ego Hustona w roli Ryszarda Lwie Serce. Biję brawa scenarzystom za dość odważny krok – pokazali go tak, jak opowiada historia – człowiek, tyran, ważniejsze były dla niego wojny, dla którego Anglia to źródło finansowania, niesprawiedliwy. Cieszę się, że ponownie nie pokazano go jako śnieżnobiałego króla, który wraca do swojego ukochanego kraju.

Czas przejść do głównych gwiazd – Russella Crowe i Cate Blanchett. Cate jest klasą samą w sobie. Może nie jest typową hollywoodzką pięknością, lecz swoją grą, emocjami na ekranie, nadrabia i tworzy nową, inną Marion, z którą widz sympatyzuje. Ciężko znaleźć film, w którym Blanchett nie dawałaby z siebie wszystkiego. Crowe z jednej strony pokazał innego, ciekawego, mężnego Robin Hooda – z drugiej ciężko nie porównać tej roli z Maximusem, za którą zdobył Oscara. Niestety, dużo się ona nie różni. Może spodziewałem się nagle, że stworzy postać zupełnie inną, kwestia oczekiwań. Nie znaczy, że zagrał źle, po prostu jego rola jest typową w tego typu produkcjach. Crowe jednak ma charyzmę przywódcy i wiadomo, że z mieczem radzi sobie jak nikt inny, dlatego jeśli widz wyłączy porównania, da się go zaakceptować jako nowego Robina.

Rozczarowaniem również jest muzyka. Kompozytor, Marc Streitenfeld zmarnował szansę zaprezentowania swojego kunsztu, którego widocznie niestety nie posiada. Nie jest to papka bez ładu i składu, jak większości produkcji podopiecznych Hansa Zimmera, lecz muzyka po prostu przeciętna w formie i treści. Niby była, ilustrowała, lecz była pusta, bez energii, emocji i widz równie dobrze nie zauważyłby jej braku. Myślę, że kompozytor lepszej klasy zrobiłby tu coś, co mogłoby przejść do historii kina albo i walczyć w przyszłorocznych Oscarach.

Co ciekawe, cała historia jest prequelem znanej wszystkim opowieści. W moim odczuciu dobry wstęp, który można by kontynuować.

Podsumowując całą recenzję – czy Robin Hood spełnił moje oczekiwania? Ogólnie tak, dostałem to, czego oczekiwałem – przyzwoitą opowieść rodem ze Średniowiecza z dobrymi aktorami i dużą dawką akcji w stylu Ridleya Scotta. Czas w kinie spędzony mile, lecz nie jest jednak to arcydzieło na miarę Gladiatora czy Królestwa Niebieskiego wersji reżyserskiej. Po seansie, mimo wszystko, czułem jakiś niedosyt. Z jednej strony bawiłem się dobrze, wciągając w historię i bez reszty zapominając o zewnętrznym świecie, lecz z drugiej brakowało tego czegoś – może to wina niedopracowanego momentami scenariusza albo brak pasji twórców, którzy chcieliby dać widzom rozrywkę na najwyższym poziomie. Poprzednie filmy po obejrzeniu mówiły, że do nich wrócę nie raz. Po Robin Hoodzie tego nie wiem, nie czuję niesamowitych emocji, nie nucę tematu muzycznego i nie zastanawiam się, czy będzie to film roku. Na pewno jest lepszy od, póki co, największego rozczarowania 2010 roku jakim jestIron Man 2. Byłem na wersji cyfrowej i na pewno mogę polecić wielbicielom kostiumowej przygody. Akcja i gwarancja przyzwoitej zabawy w kinie.

8 z 10 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Pierwotnie Russell Crowe miał wcielić się także w postać Szeryfa z Nottingham. Ostatecznie jednak zrezygnowano z tego pomysłu. zobacz więcej

Pressbook

Odrywanie Robin Hooda – Mity i Legendy: Krótka Historia Bohatera — Opowieści o niezwykłych czynach Robin Hooda od dziesiątek lat zadomowione są w literaturze angielskiej. Najstarsze z nich sięgają czasów średniowiecznych – IX wieku n.e., a przekazywane w formie ustnej dotarły do XV-XVI wieku, kiedy to nadano im formę ballad. Najbardziej znane z nich to "A Gest of Robyn Hode", "Robin Hood and the Curtal Friar" i "Robin and the... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 10 powiązanych

Komentarze 28

Avatar square 200x200

modelka 2012-09-30 7

Podoba mi sie – Bardzo dobry kostiumowy film z dobrymi aktorami i ciekawie zagranym scenariuszem. Spodobala mi sie rola Cate Blanchet.

air 2011-04-10

żadna rewelacja 3/10 – myslalem że bedzie lepszy

ALVAREZ 2010-11-09 7

PRZYJEMNIE SIĘ OGLĄDA… – Przyjemnie się ogląda,ale oczekiwałem znacznie znacznie więcej.Film właściwie o niczym.Brakuje w nim tematu.Właściwie,to nie wiem dlaczego ma on tytuł Robin Hood.

matt2 2010-11-08 7

7/10 – dobry – Nie spodziewałem się niczego po tym filmie i miło się zaskoczyłem. Jest to opowieść o tym jak powstał Robin z lasu Sherwood, opowiedziana w bardzo realistyczny, nienaciągany sposób (na tyle na ile można pokazać realistycznie film z akcją w 12 wieku). Niby dłużący się i może za długi. Ale w tym spokoju rozwoju akcji i braku pośpiechu znalazłem metodę i balans. Mnie się podobał, choć nie podbił mego serca kinomaniaka. Generalnie, pozycja obowiązkowa, ze względu na temat.

q23 2010-10-26

Realistyczny, nie baśniowy – Mi osobiście bardzo się podobał.
Ten film przypomina mi Króla Artura z Clivem Owenem. Jest to próba umiejscowienia baśniowej postaci w realnych zdarzeniach historycznych i pokazania tej postaci jako zwykłego/niezwykłego człowieka. Nie wiem na ile pokazana fabuła może być poparta faktami historycznymi, ale sprawiła przekonujące wrażenie.
W filmie barwnie przedstawiono realia z tamtych czasów – czuć to błoto na polu walki;)
Dobra gra aktorska, nie najgorsza fabuła. Na pewno obejrzę jeszcze raz.

Współtworzą