Fiflak, który musi wyprowadzić się z nie swojego domu… ziew. Fiflak szukający nowego lokum… ziew. Irytujący dzieciak… ziew. Gwiazdka wyżej za połamanego Fiflaka.
Dziewczyna Waldena chce, żeby Alan się wyprowadził… ziew. Dziewczyna Waldena zazdrosna o jego byłą żonę… ziew. Matki Alana i Lyndsey mają romans… też ziew. W starciu Zoey vs. Bridget jestem (o dziwo) team Zoey. Bridget to odpychający, protekcjonalny babsztyl.
"Kocham ją, ale się jeszcze nie pozbierałem po rozwodzie." – Jprdl, co jest z tym Waldenem? Przeżywa ten nieszczęsny rozwód jak mrówka okres. Gwiazdka wyżej dla Evelyn.
Pojawił się nowy bohater, a wraz z nim nadzieja na coś… cokolwiek fajnego. Niestety znowu lipa. BTW Aktor, który gra dawnego przyjaciela Waldena wygląda jak ludzki gremlin (wiem, wredna jestem, ale tak mi się kojarzy).
Oj. Związek Waldena i Zoey idzie powoli w pizdu. Zero zaskoczenia. Scenę z czyszczeniem kibla i rzyganiem w samolocie twórcy mogli sobie darować. Obrzydliwe.
Nareszcie po kilkunastu odcinkach coś się dzieje. W starciu Lyndsey vs. Zoey zdecydowanie jestem team Lyndsey (za nieposiadanie kija w tyłku). Gwiazdka wyżej za "Dawaj Snooki!" – kto ogląda "Ekipę z New Jersey", ten skuma.
Walden prawie jak Spiderman. Niepotrzebne wprowadzenie do serialu postaci córki dziewczyny Waldena. Jakby poziom irytacji widza był za mały. Żart Berty o Polakach bezczelny.
Zastanawiam się, czy mam tak negatywne podejście do tego sezonu, bo genialny w swojej roli Charlie Sheen został zastąpiony Kutcherem, czy raczej chodzi o to, że Kutcher jest kiepskim aktorem… Duet Jake & Eldridge – czy w tym serialu istnieje coś jeszcze, co szoruje intelektualnie po dnie tak jak oni?
To się nie klei. Wcześniej Walden mówił coś o tym, że jego mama i żona nie dogadywały się ze sobą, a teraz skumały się, żeby uszczęśliwiać go na siłę? Fałszywe babska.
Mimi Rogers nie pomogła. I co to za idiotyzm z tym gorylem? Serio, większej głupoty nie dało się wymyślić? W dziwnym kierunku to wszystko zmierza.
Proszę czekać…