Łowcy wampirów —
Reżyser chciał zrobić „western wampiryczny”, który pokaże mocno już przecież eksploatowaną w kinie tematykę z trochę innej perspektywy.
przeczytaj recenzję
Ucieczka z Los Angeles —
John Carpenter zdegustowany klimatem i stylem życia panującym w Hollywood Carpenter piętnuje je. Próżność, kasa, kult ciała i powierzchowności, konsumeryzm.
przeczytaj recenzję
W paszczy szaleństwa —
Film należy obejrzeć przynajmniej dwukrotnie, ponieważ za pierwszym razem wpędza w dość sporą konfuzję. To właśnie w tym tkwi jego siła.
przeczytaj recenzję
Książę ciemności —
Jeden z lepszych horrorów lat osiemdziesiątych. Oczywiście bez udziału wielkich hollywoodzkich maszyn do robienia pieniędzy.
przeczytaj recenzję
Gwiezdny przybysz —
W efekcie powstał film zupełnie nie-carpenterowski. Gdyby nie napisy na początku, nigdy bym nie pomyślał, że to jego dzieło.
przeczytaj recenzję
Christine —
Wyszedł w sumie całkiem niezły film. Carpenter, nauczony doświadczeniem, zrezygnował z przemocy i gore. Ale i tak „Christine” objawieniem i sukcesem nie był.
przeczytaj recenzję
Coś —
Jest to film nihilistyczny, wieloznaczny, ponury, mroczny, podsuwający co chwilę fałszywe tropy, zmuszający do myślenia, odbierający nadzieję, nie dający ani chwili wytchnienia.
przeczytaj recenzję
Ucieczka z Nowego Jorku —
W „Ucieczce z Nowego Jorku” Carpenter kreuje niewesołą przyszłość. W 1988 roku przestępczość w Stanach Zjednoczonych wzrosła o czterysta procent.
przeczytaj recenzję
Mgła —
Zasada jest prosta – jeśli coś straszy mnie, straszy również ciebie. To zaskakująca cecha naszego człowieczeństwa, która czyni gatunek horroru niebywale uniwersalnym.
przeczytaj recenzję