Ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza o takim samym tytule. Marek Winicjusz po walkach z barbarzyńcami wraca do Rzymu. Zatrzymuje się u swojego przyjaciela, gdzie poznaje i zakochuje się w Ligii. Na przeszkodzie pojawia się nowa religia, która zmusi bohaterów do ostatecznego samookreślenia. Film o prześladowaniach chrześcijan za czasów rządów cesarza Nerona. o1o6
Film o małym niezrównoważonym socjopacie, który myśli, że jest bogiem [6/10] |||
Troszkę się zestarzał – sceny miłosne jadą Harlequinem. Ale to, co tu odjaniepawla aktor grający Nerona, to takie mistrzostwo, że już choćby dla niego warto obejrzeć. W stosunku do książki są oczywiście skróty, jak również znaczące zmiany, ale ekranizacja pozostaje w zgodzie z duchem dzieła Sienkiewicza.
Jak na tamte lata świetnie film zagrany i świetnie zagrane role przez aktorów film naturalnie polecam
W pełni podzielam tą opinię. Napiszę jeszcze, że stara wersja "Quo vadis?" idealnie wytrzymuje próbę czasu i jest w stanie zainteresować kolejne pokolenia widzów muzyką, efektami wizualnymi, aktorstwem, kostiumami oraz niesamowitą scenografią. Na scenie pożaru Rzymu aż za głowę się łapałem, tak ogromne wrażenie na mnie to wywarło.
bardzo fajna adaptacja swoją drogą świetnej książki Sienkiewicza (kiedyś w szkole przerabiana) bije na głowę polską próbę z 2001 roku, warto zobaczyć pomimo lat
Dokładnie, bo wersja z 2001 roku nie mówi kompletnie nic interesującego. Nie sprawdza się nawet do puszczania w szkołach na lekcjach języka polskiego. Obrzydliwe kino, którego wolałbym już nigdy nie oglądać i autentycznie do dziś żałuję tych straconych godzin przed ekranem telewizora.
Wyśmienity film historyczny, naprawdę. Henryk Sienkiewicz byłby bardzo dumny z Mervina LeRoy’a, że tak wiernie przeniósł powieść na ekrany kin. W przeciwieństwie do Jerzego Kawalerowicza, który nakręcił amatorkę, syf i gówno w jednym. Scena pożaru Rzymu do dzisiaj wygląda w starej wersji efektownie, zapewnienia Nerona (w tej roli fenomenalny Peter Ustinov), że to chrześcijanie zrobili legendarne. Sceny audiencyjne czy walki gladiatorów na arenie z lwami to był standard w starożytnym Rzymie. Elizabeth Taylor w swojej epizodycznej roli równie wybitna. Deborah Kerr jako Ligia nieporównywalnie lepsza od Magdaleny Mielcarz, Michał Bajor przy Ustinovie to bracia Mroczek, a rolę Marka Winicjusza w polskiej wersji mógł równie dobrze zagrać członek ekipy Big Brothera (tak samo "wiarygodnie" by wypadł jak Paweł Deląg) – Robert Taylor też jak na swoje możliwości czadowo zagrał. Miklos Rozsa skomponował wybitną muzykę, fajnie że kiedyś dodawali uwertury na początku i długi napis "koniec" w ostatnim momencie filmu, żeby ludzie się napawali dziełami sztuki, jakie przynosiła im branża kinowa. 8/10
Pozostałe
Świetne aktorstwo. Tu skupiono się na miłości Ligii i Winicjusza,ale pominięto wątki z chrześcijańskim miłosierdziem i nawróceniem. Petroniusz i Neron znakomici