Pete (
Matt Walsh), doświadczony "łowca burz" nie ma szczęścia. Od roku w opancerzonym samochodzie przemierza Stany starając się sfilmować wyjątkowe tornado, ale – jak na razie – mu się to nie udaje, a zirytowani brakiem sukcesów sponsorzy decydują się wstrzymać finansowanie jego projektu. Za własne pieniądze Pete postanawia dać sobie jeszcze jedną, ostatnią szansę. Kiedy współpracująca z nim meteorolog Allison (
Sarah Wayne Callies) informuje go, że w stronę miasteczka Silverton zmierza trąba powietrzna, Pete wraz ze swoim zespołem decyduje się udać w sam środek potężnej burzy.
Jak większość twierdzi, Twister to to nie jest i to prawda. Brak temu filmowi jaj. Sam początek był zachęcający, parę różnych wątków, które myślałem, że zostaną wplątane w akcję filmu, jakoś to jednak nie wyszło. Z samym tornado chyba trochę przesadzono, że nie wspomnę o masie innych bzdur. A już stwierdzenie, że krata w studni burzowej została zniszczona i będzie przeciąg, rozwaliło mnie.
Marna czwórka ode mnie.