WALL·E

7,9
7,7
Ziemia w dość odległej na szczęście przyszłości. Planeta została zaśmiecona przez ludzi do tego stopnia, że zmuszeni byli ją opuścić na pokładzie wielkiego statku kosmicznego Axiom. WALL-E (Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący. E-klasa) jest małym robocikiem obdarzonym niezwykłą osobowością. Mieszka sam na Ziemi i czuje się tu bardzo samotny. Wieczory umila sobie oglądaniem jedynej ocalałej wideokasety - musicalu „Hello Dolly". Pewnego dnia poznaje przybysza z kosmosu - nowoczesną i przepiękną EWĘ. Od tej chwili jego życie całkowicie się zmienia, a uczucia do EWY powodują, że WALL-E odkrywa swoje prawdziwe przeznaczenie i wyrusza na wyprawę po niewyobrażalnie fantastycznym wszechświecie.

Pressbooki

13 zobacz wszystkie

Hello, WALL•E

Kluczowym pomysłem scenariuszowym było wykorzystanie klasycznej filmowej wersji równie klasycznego musicalu „Hello Dolly” w celu dodania postaci małego robota emocjonalnego wyrazu. WALL•E powtarza gesty, które podpatrzył na taśmie wideo z tym filmem. Usiłuje tańczyć i ulega wzruszeniu. Pomysł mógł wydawać się absurdalny i sentymentalny, ale twórcy byli przekonani, że wypali.

Stanton wspominał: Nie myślałem początkowo o tym konkretnym tytule. Chciałem wprowadzić elementy musicalowe. Myślę jednak, że wybór okazał się świetny. Piosenka i numer taneczny „Put On Your Sunday Clothes” wraz ze wstępem – prologiem „Out There” okazały się idealne. Chodziło też o element pewnego zaskoczenia. Tego typu muzyka nie kojarzy się raczej z SF. Jest to bardzo naiwna piosenka i w filmie jest śpiewana przez dwóch młodych ludzi, którzy nie mają wielkiego pojęcia o życiu i codzienności. Zamierzają udać się do wielkiego miasta i nie wracać stamtąd, dopóki nie zdobędą pocałunku jakiej miejscowej dziewczyny. Gdy znalazłem piosenkę „It Only Takes a Moment” poczułem się, jakbym doznał niespodziewanego bożego błogosławieństwa. Doskonale oddawała charakter i rodzące się uczucia naszego wytrwałego robota.

Stanton nie ukrywał, że jego zamiarem było ryzykowne nowatorstwo. W przypadku „Toy Story” poczułem, że śmiało łamiemy wiele konwencji tematycznych i sposobów opowiadania przyjętych w animacji. Myślę, że nasz nowy film jest kolejnym konsekwentnym krokiem na tej drodze.

Jedna z producentek, Lindsey Collins, tak komentowała decyzje Stantona: Moim zdaniem wyjątkowość filmów Andrew polega na niezwykle harmonijnym połączeniu dynamicznej akcji z emocjami. To są na pozór proste opowieści, ale bardzo wyraziste, łatwe do identyfikacji. Dobry przykład jego metody to „Gdzie jest Nemo”. Mamy tam podróż głównego bohatera, która go całkowicie odmienia, zwłaszcza że w drodze spotyka ważną postać, Dorę. Tymczasem WALL•E jest bohaterem mimo woli. W pomyśle, że zgnuśniała ludzkość może liczyć na odzyskanie człowieczeństwa tylko dzięki maszynie, jest zawarta celna ironia. Nie sposób się nie zgodzić z producentką. Scenariusz Stantona zawiera wyraźne ostrze satyryczne. Otóż ludzkość znalazła się w pułapce przez własną bezmyślność i doprowadzoną do absurdu konsumpcję, co zostało ukazane bez kaznodziejskiego gniewu, choć z prawdziwą troską. Postać kapitana statku kosmicznego, straszliwie otyłego, któremu (do pewnego momentu) komputer zastępuje samodzielne myślenie, bawi, ale i mocno niepokoi.

Nawigacja