Ziemia została tak bardzo zanieczyszczona, że ludzkość postanawia z niej uciec i zamieszkać na wielkim statku w kosmosie. Na planecie zostawiają jedynie przyjaznego robota zwanego Wall-E, którego zadaniem jest sprzątać śmieci po ludziach. Po 700 latach swojej samotnej egzystencji, Wall-E spotyka super-nowoczesną EWĘ, która przyleciała na Ziemię z pewną misją. Tak zaczyna się wielka przygoda małego robota i tak rozwija się wielka miłość.
Gdy szliśmy na film, Mój Mały Krytyk (lat 3,5) nie mógł się doczekać, reagował na każdą reklamę na billboardzie i mówił, że idzie na ten film o „Wall-E’m i jego dziuni” (gdzieś usłyszał). Po filmie nic nie mówił – to zły znak. MMK mówi dużo i na temat.
przeczytaj recenzję
Jeśli porzucić wgryzanie się w głębsze warstwy filmu, „Wall·E” wciąż pozostaje znakomitą animacją, idealną tak dla dzieci, jak i dorosłych.
przeczytaj recenzję