W czterech ścianach życia 6.0

Bohaterką filmu jest matka trojga dzieci, uwięziona wraz z rodziną w budynku w Damaszku znajdującym się pod stałą obserwacją snajpera. Zamknięci w klaustrofobicznej przestrzeni niczym w bunkrze, bohaterowie nie mogą opuszczać mieszkania za dnia ani w nocy. Ryzykują nawet wtedy, gdy podchodzą do okien lub głośno rozmawiają. Jak zdobyć jedzenie? Jak przeżyć kolejną dobę? To nie jest wyjątkowa sytuacja, to syryjska codzienność...

Recenzje

W czterech ścianach to kino, które tylko dosłownie ogranicza się do czterech ścian. Tak naprawdę burzy nasz spokój i wnika bardzo głęboko od jednostki po grupę w sytuacji panującej wojny. 8

Czy można opowiedzieć horror wojny i ekstremum dehumanizacji oraz realnie zarysować sytuacje polityczną nie pokazując nic więcej, niż czyjeś cztery ściany? Film W czterech ścianach rozgrywając swoją dramaturgię na poziomie mikro przestrzeni, mówi nam o wiele więcej porażająco i trzymając w napięciu bardziej, niż niejeden film nadawany z linii frontu. Stawia nacisk na relacje i to w twarzach oraz nastrojach bohaterów odczytamy tragizm życia w kraju objętym nieustannym konfliktem wojennym.

Oum mieszka z trójką i dzieci i kilkoma innych osobami, które wzięła pod dach z powodu zniszczeń w ich mieszkaniach. Wyjście z domu, to wydanie na siebie niemalże wyroku śmierci i samobójstwo. Można zginąć w każdym momencie. Nawet dom w tej historii przestaje nosić znamiona bezpiecznej ostoi. Jest bardziej zabarykadowaną kryjówką, gdzie wojna może się przecisnąć nawet przez odkrytą zasłonę. Z jednej strony bohaterka walczy o resztki normalności i godności w miejscu, które zbombardowało te słowa wraz z większością miasta. Ich gosposia w jednej chwili gotuje obiad, w kolejnej domownicy nie będą mogli zasiąść do stołu, by zjeść, ponieważ będą zmuszeni z powodu wybuchów w pobliżu, schować się pod. W ich życiu jest wiele wzajemnego wsparcia, solidarności we wspólnym cierpieniu, jednak najwięcej stresu i niepewności.

Reżyser doskonale buduje film niuansami, a wojna odbija się w oczach i twarzach bohaterów. Nigdzie nie jest bezpiecznie, życie to bomba z tykającym zegarem, którego dźwięk słychać bardzo głośno, jednak nie wiadomo kto trzyma detonator. Patroszy widza wewnętrznie, sytuacja w kraju jest pokazana doskonale, mimo że bez jakiejkolwiek bezpośredniości, stosując jedność czasu, miejsca i akcji. Klaustrofobiczna atmosfera wywołana kamerą biegającą w popłochu a bohaterami, którzy długo nie mogą usiedzieć w miejscu angażuje nas jeszcze bardziej – zaczynamy rozumieć wymiar wojny poprzez zacieśnianie relacji za bohaterami, którym nieustannie towarzyszymy. Ryzykowna, ale mistrzowska metoda opowiadania świata walczącego o resztki duszy w kilku pokojach przez Philippe Van Leeuwe’a. Ta psychologiczna koronkowość i bliskość pozwala mu na wywołanie w nas tak wielkiej amplitudy emocji, pokrywającej się z tą, która towarzyszy bohaterom. Tym bardziej, że mamy do czynienia z realnymi emocjami, niekontrolowanymi i wiarygodną nieprzewidywalnością. Nikt nie wykazuje skrajnego heroizmu, ale czasami odwraca głowę i o to można zadać pytanie…

Ten film odmienia równie przez przypadki słowo „przetrwanie”. Niczym w literaturze Marka Edelmana Przetrwanie zależy od myśliwych, a życie w świecie, w którym chodzi o przeżycie to nie jest prawdziwe życie. Autor znajduje też miejsce w tej bolesnej historii na refleksje o miłości, że jeżeli jest obecna i nie zastępuje jej bierność, czy egoizm, to niezależnie od rozmiarów fabryki śmierci, dzięki niej pozostanie się człowiekiem.

Ten film odmienia równie przez przypadki słowo „przetrwanie”. Niczym w literaturze Marka Edelmana Przetrwanie zależy od myśliwych, a życie w świecie, w którym chodzi o przeżycie to nie jest prawdziwe życie. Autor znajduje też miejsce w tej bolesnej historii na refleksje o miłości, że jeżeli jest obecna i nie zastępuje jej bierność, czy egoizm, to niezależnie od rozmiarów fabryki śmierci, dzięki niej pozostanie się człowiekiem.

W czterech ścianach bez rozrzutności tworzy film wielki, ważny i głęboko poruszający. Działa tak intensywnie, że nie pozostawia wątpliwości co do sytuacji w Syrii. Mimo, że taktyka kreacji zapowiada się na skromną, skupioną na artystycznych zabiegach, nie cenzuruje nic w wojnie, wręcz przeciwnie – oddaje wszystko co jej towarzyszy, aż do odczucia ludzkiego pulsu. W czterech ścianach, to zamknięcie nie tylko w domu, ale bez zapytania w bezwzględnym świecie. Tylko fizycznie jesteśmy zamknięci w jednym mieszkaniu – tak naprawdę to niezaparowane, wielkie i szczere okno na obecny świat tkwiący w wojnie. I wszystko przez nie widzimy, aż do kości, mimo że nie wychodzimy prawie w ogóle z domu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie