MUZYKA jaką słuchałem, słucham, będę słuchać
Pierwsze koty za płoty, po szybkich 'konsultacjach społecznych' ropoczynam nowe życie tego działu :)
<br>
Moje wspomnienia muzyczne.
U mnie rodzina audiofilska, to od małego byłem kształcony: Jarre, Biliński, ELO, Keith Jarrett, ABBA, Vangelis, Peer Gynt, Chopin, Bee Gees, Kenny Rogers, Willie Nelson, Diana Ross, Steve Jąder ;) Dire Straits, Kitaro, Mozart, Queen, a to wszystko obok moich w tym czasie Modern Talking, Depeche Mode, Europe, Lady Pank, M.Jackson, Level 42, OMD, Sandra, Enigma itd... Za moment pojechało Guns 'n Roses, Scorpions, Poison, Motley Crue, Testament, Helloween by po chwili Iron Maiden, Metallica, Megadeth, Slayer, Kreator, Sepultura, King Diamond, Manowar. Zaplątał się też Joe Satriani, Motorhead, a potem przestawiłem się na M.Oldfielda, R.Milesa, był nawet Cat Stevens. Potem mnie zaatakował Scooter, Gigi D'Agostino, Blumchen, TLC i setki innych, których za Chiny Ludowe nie pamiętam. Przyznam się dobrowolnie i bez bicia: nawet Eminema, Snoop Dogga, Xzibita i Busta Rhymesa słuchałem. Aha... i jeszcze A-HA :) oraz Spice Girls i Kelly Family ;D Oł bosch! Długi czas trawił mnie Django Reinhardt, The Andrews Sisters, Al Hibbler, Bing Crosby, Louis Prima i ogólnie muzyczne lata 20..30-te do 50..60-te. Do tego był F.Sinatra, Dean Martin. Był grany sporo Sabaton, Stratovarius czy Georges Garvarentz. Całkiem niedawno męczyłem znowu Wysockiego, dużo jazzu, chilloutu, jakiś Parov Stelar, E.Santarromana, Diana Krall. Gdzieś tam w trakcie byli Schiller, H.Zimmer, J.Horner, D.Elfman, no a ostatnimi czasy odkryłem na nowo Amon Amarth, Arch Enemy, Judas Priest, Pantera, czy Vader i Kat. A od dawna zasadzam się na Johna van der Veera... Bleee! Uff!
Taka mieszanka mogła spowodować albo nieustanne wieloletnie wymioty, albo jednak cudem przyswojona pozwoliła stworzyć wszystkożernego potwora muzycznego, zupełnie bez gustu jaki posiada ogół :)
<br>
EDIT:
Jak mogłem wcześniej zapomnieć o Rammsteinie, Pearl Jam, Led Zeppelin, Prodigy, Black Sabbath i ogólnie Ozzy. Sex Pistols też był grany jak i Various Manx i też tylko Lipnicka, Nicka Cave'a też lubię jak i Toma Petty. Oj było tego trochę...
A The Doors - to już się nie nadaje do wpisywania na forum co mną powodowało i jak bardzo spodobała się ta muzyka i 'poezja' śpiewana w pewnym momencie mojego życia ;)
<br>