Nie jest to dzieło na miarę „Prawdziwego romansu”, ale ogląda się je z przyjemnością, której towarzyszy przekonanie, że taka scenariuszowa ekwilibrystyka możliwa jest tylko w kinie rosyjskim.
przeczytaj recenzję
Wim Wenders zamienił pióro poety na kserokopiarkę i złożył wielkim reżyserom, Bergmanowi i Antonioniemu, jeden z najbardziej niezręcznych hołdów w historii kina.
przeczytaj recenzję
Niestety, przez najciekawszy – przynajmniej z naszego punktu widzenia – okres międzywojenny Janczuk jedynie się prześlizgnął (o bracie Stanisławie, polskim generale, nie mówi wcale).
przeczytaj recenzję
W filmie „Cichy chaos” reżyser pochyla się nad problemem emocjonalnego konformizmu, snując opowieść równie spokojną i przejmującą jak cierpienie głównego bohatera.
przeczytaj recenzję
„G.I.Joe” plasuje się jakościowo gdzieś między wcześniejszymi produkcjami reżysera – pełen dynamicznych sekwencji, ale także mało emocjonujący. Nieszkodliwy przeciętniak.
przeczytaj recenzję
Lepiej do filmu podejść, dopiero pracując nad syndromem dnia następnego, przy piwie, z obowiązkowym przypominaniem sobie dawnych imprez – „a pamiętacie, jak Janek się napił i…”
przeczytaj recenzję