To nie jest zły film. Spokojnie można poświęcić na niego półtorej godziny, aby oderwać się od rozmyślań o niewesołej rzeczywistości, jaka nas otacza.
przeczytaj recenzję
Znam przynajmniej kilka przepięknych filmów o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem. Ale ten, radziecki obraz Stanisława Rostockiego sprzed ponad czterdziestu lat, jest chyba najwspanialszy.
przeczytaj recenzję
W „Inwazji” nie ma nic, co usprawiedliwiałoby jej powstanie – żadnego nowego konceptu, żadnej głębszej myśli, żadnej sceny, która zapadłaby na dłużej w pamięć.
przeczytaj recenzję
Japoński reżyser za mało wgryza się w temat i raczej nie prowokuje do refleksji. Jest w swojej strefie komfortu, ponownie opowiadając o relacjach rodzinnych.
przeczytaj recenzję
„Naprzód” to klasyczne wątki kina rodzinnego, połączone z tak zwanym „buddy movie” (dwóch niedopasowanych towarzyszy w jakiejś misji) i zamieszane magiczną laską.
przeczytaj recenzję