Godzilla II: Król potworów —
Król potworów może i dalej ma koronę, ale sam jego nowy występ to kolejne po ubiegłorocznym sequelu Pacific rim, rozczarowanie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że na konfrontację Króla z przybyszem z Wyspy Czaszki filmowcy przygotują lepszą formę.
przeczytaj recenzję
Czarnobyl —
Czarnobyl nie jest może jakimś artystycznym arcydziełem, jednak w kwestii realizacyjnego rzemiosła to robota nie tyle solidna, ile znakomita, praktycznie w każdej materii.
przeczytaj recenzję
X-Men: Mroczna Phoenix —
Mroczna Phoenix nie jest najgorszym filmem superbohaterskim – przypuszczam, że nawet w tym roku znajdzie się coś słabszego albo na zbliżonym poziomie – ale do czołówki mu równie daleko.
przeczytaj recenzję
Deadwood —
Możemy mówić o sporym szczęściu, bo trudno o tak bliskie ideału zakończenie w przypadku kilkunastu lat różnicy pomiędzy serialem a jego filmowym zakończeniem.
przeczytaj recenzję
Parasite —
Bong Joon-ho pokazuje w swoim najlepszym jak do tej pory filmie, że jest mistrzem budowania napięcia, łączenia powagi z humorem, kreatywnego opowiadania historii i tworzenia postaci.
przeczytaj recenzję
Aladyn —
Filmowy Aladyn to trochę taka książka z piękną, skórzaną okładką przyozdobioną szmaragdami, której treścią okazują się infantylne bajki spisane przez sześciolatków.
przeczytaj recenzję
Pewnego razu... w Hollywood —
Na pewno jest to na tyle satysfakcjonująca produkcja, uratowana szokującym finałem, że jesteśmy w stanie wybaczyć wiele jej twórcy. Bo wiemy, że będzie nas w stanie jeszcze nie raz zaskoczyć.
przeczytaj recenzję
Diego —
Jest to obraz na tyle uniwersalny, że nie trzeba w ogóle znać się na piłce nożnej, aby zaangażować się w tą fascynującą niczym dreszczowiec historię.
przeczytaj recenzję
Rocketman —
Jeżeli Rocketman ma być pretekstem do zainteresowania widzów do lepszego poznania twórczości Eltona Johna, film spełnia swoje zadanie doskonale.
przeczytaj recenzję