Żółwie aż do końca —
Odważnie opowiada o życiu z paraliżującym strachem, ale gubi się, przygnieciony czystą ilością wątków, które pragnie poruszyć, nie dopinając ciekawie żadnego z nich.
przeczytaj recenzję
Laal Singh Chaddha —
Remake tak samo potrzebny jak „Psychol”, „Carrie” czy „Vanilla Sky”. Niczego nie wnosi, a to, co kopiuje, robi gorzej od oryginału. Lepiej po raz kolejny obejrzeć „RRR”.
przeczytaj recenzję
The Greatest Hits —
Nie wykorzystuje w pełni potencjału drzemiącego w swoim pomyśle, ale oferuje na tyle zgrabnie napisaną historię, że można poświęcić jej półtorej godziny, jeśli nie ma się nic lepszego do roboty.
przeczytaj recenzję
Abigail —
Po prostu kawał solidnie przygotowanej rozrywki, pełen flaków, posoki i prostego, ale skutecznego humoru. Nie wszystko w nim ma idealny sens, ale seans zlatuje szybko i bardzo przyjemnie.
przeczytaj recenzję
Latanie dla początkujących —
Jakby film dla początkujących – bo doświadczeni widzowie zawiodą się zerową charakteryzacją postaci, chaotyczną fabułą i miałkimi żartami. Szkoda.
przeczytaj recenzję
Władca mroku —
Horror pozbawiony suspensu, w którym tylko główna bohaterka nie rozumie natychmiast sytuacji, a której się znalazła. Mógł być z tego porządny film grozy, ale trzeba by dać go lepszemu reżyserowi.
przeczytaj recenzję
Reniferek —
Historia początkującego komika, który nie wie, że przypadkiem wchodzi prosto do płonącego budynku, po czym jeszcze dolewa oliwy do ognia. Miejscami zabawny, głównie przerażający.
przeczytaj recenzję
Dzięciołek Woody jedzie na obóz —
Jest jednym z przyjemniejszych średniaków, jakie ostatnio widziałem. Jeśli masz pod ręką kilkulatka, z którym mógłbyś go obejrzeć, to nie jest to najgorszy pomysł na wspólny seans.
przeczytaj recenzję
Kradzież —
Jest to kino kameralne skierowane do wąskiego grona odbiorców, do których ja się nie zaliczam, ale zapewne znajdą się fani takich opowieści.
przeczytaj recenzję