Fekete pont —
W jakimś stopniu to przestroga przed ślepym podążaniem za tradycjami i zasadami, które muszą się zmienić z czasem, by było lepiej. Naprawdę niezłe kino.
przeczytaj recenzję
Sojusznicy —
Najnowszą produkcję Prime Video ogląda się z dużą przyjemnością. W kilku momentach można nawet wybuchnąć śmiechem. Jednak jestem przekonany, że widz zapomni o tym filmie już po miesiącu.
przeczytaj recenzję
Światłoczuła —
Tadeusz Śliwa udowodnił, że można opowiedzieć o miłości bez banału i o życiu – z jego trudami i blaskami – w sposób głęboko poruszający.
przeczytaj recenzję
Nowy Rok, który nigdy nie nadszedł —
To nie seans dla wszystkich. W tej historii najlepiej odnajdą się ci, którzy szukają czegoś więcej niż rozrywki. To produkcja dla fanów minimalistycznego, politycznego, psychologicznego kina.
przeczytaj recenzję
Ash —
Film podpasuje tym, którzy mają małe wymagania i lubią schematyczne horrory z prostą fabułą. Inni, liczący na coś ambitniejszego, mogą być rozczarowani. Miało być strasznie, wyszło nudno.
przeczytaj recenzję
Wojna —
To jeden z bardziej realistycznych filmów ukazujących współczesny konflikt zbrojny. Pokazuje rozszarpane ciała, nieustanny ból i krzyk, który zostaje w głowie jeszcze długo po seansie.
przeczytaj recenzję
Manas —
To kino, które zmusza do refleksji i nie pozwala pozostać obojętnym. Nie jest to łatwy seans, ale bez wątpienia jeden z tych, które warto przeżyć.
przeczytaj recenzję
K-popowe łowczynie demonów —
Seans mija w okamgnieniu, postaci są łatwe do polubienia, muzyka wpada w ucho, a animacja jest prześliczna – w połączeniu ze znakomitą choreografią prezentuje nam świetne sceny akcji.
przeczytaj recenzję
Zabić mongolskiego konia —
Szerokie kadry, zimna paleta barw i wymowne milczenie zapadają w pamięć bardziej niż jakikolwiek monolog. Takie kino ogląda się sercem. Jednak ten film nie porwie każdego.
przeczytaj recenzję