The Electric State —
Piękna wydmuszka, która przyciąga kolorami, ale w środku jest pusta. Produkcja kosztowała ponad 320 milionów dolarów. Widać, że większość tego budżetu poszła na efekty specjalne.
przeczytaj recenzję
Niezniszczalna —
Jest to film będący echem minionych czasów, gdy aktorzy z obsady byli na topie, a Morel jawił się jako perspektywiczny twórca.
przeczytaj recenzję
Paraliż —
Polski tytuł pasuje nie tylko do historii, ale też do procesu twórczego. Po wymyśleniu konceptu u twórców nastąpił całkowity paraliż kreatywności.
przeczytaj recenzję
Przepiękne! —
Ten film nie zmieni świata. Nie spowoduje, że spojrzymy na siebie inaczej i pozbędziemy się kompleksów. Jednak dla wielu widzów będzie to dzwonek ostrzegawczy, początek monologu z samym sobą.
przeczytaj recenzję
Nosferatu —
To nie tylko wspaniałe kreacje aktorskie, ale przede wszystkim uczta dla oczu. Mrok wręcz wylewa się z ekranu. Podczas seansu zaczynamy czuć chłód i wilgoć.
przeczytaj recenzję
Innego końca nie będzie —
Zdecydowanie wart obejrzenia. Po prostu trzeba przyszykować sobie pudełko chusteczek, ciepły kocyk i zaplanować coś komfortowego na później. Ja po seansie musiałam wyjść, pooddychać i to rozchodzić.
przeczytaj recenzję
Blue Moon —
To taki wykalkulowany teatr. Film Richarda Linklatera wygląda tak, jakby Tennessee Williams, Eugene O'Neill i Arthir Miller spotkali się w jednym barze i napisali sztukę z myślą o wielkim ekranie.
przeczytaj recenzję
Tysiąc ciosów: Sezon 1 —
To świetny serial. Przyznaję, że nie byłem tym tytułem zainteresowany, ale pierwsze minuty, klimatem przypominające "Peaky Blinders", od razu mnie kupiły.
przeczytaj recenzję
Grafted —
Jeśli ktoś ma niedosyt po zobaczeniu Substancji (są takie osoby?), mam dobrą wiadomość – kino nie powiedziało ostatniego słowa w sprawie feministycznego body horroru.
przeczytaj recenzję