Otwarte zakończenie nie dość, że sprawia, że seans nowych "365 dni" jest tak naprawdę bez sensu, to - co gorsze - pozostawia furtkę na kolejny epizod. Ja już teraz zatrzaskuję ją z hukiem.
przeczytaj recenzję
Wygląda to trochę tak, jakby Wasilewski sięgnął po niemal kompletnie zmarginalizowany w kinie i społeczeństwie temat, ale ograniczył się tylko do jego zasygnalizowania.
przeczytaj recenzję
Trafi w gust publiczności, która docenia zabawę filmowymi konwencjami oraz wplatanie dowcipu w ekranową jatkę. To prawdziwa jazda bez trzymanki w klimatyzowanym expressie. Na dodatek w I klasie.
przeczytaj recenzję
Najnowsza propozycja streamingowej platformy to warta 200 amerykańskich "baniek" zabawka, którą przez dwie godziny dość ochoczo się pobawimy, ale po odrzuceniu w kąt, szybko zapomnimy o jej istnieniu.
przeczytaj recenzję
"Thor: Miłość i grom", choć zalicza kilka słabszych momentów, gwarantuje bodaj najlepszą marvelowską rozrywkę od czasów "Avengers: Koniec gry".
przeczytaj recenzję
Elementem do wyraźnego dopracowania mogłaby być także fabuła, która w głównej mierze bazuje na powtarzaniu tych samych żartów i gagów. Pod tym względem twórcy byli wyjątkowo leniwi.
przeczytaj recenzję
Można ponarzekać, że dysponując takim aktorskim złotem, Luhrmann tak powierzchownie i w bardzo asekuracyjny sposób opowiada o samotności idola wielbionego przez miliony.
przeczytaj recenzję
Kontynuacja "Top Guna" ma wszelkie atuty, by pod względem kasowym i popkulturowym dorównać oryginałowi. W kategoriach artystycznych już wydaje się, że "Maverick" poszybował jeszcze dalej i wyżej.
przeczytaj recenzję
Inwestycja w to akurat "Złoto" nie dla wszystkich widzów więc się opłaci, ale miłośnicy australijskich pejzaży i fani postapokalipsy mogą kameralne dzieło Anthony'ego Hayesa uznać za pewną lokatę.
przeczytaj recenzję