Belfast —
Brakuje tutaj choćby jednej sceny, która porządnie wstrząsnęłaby publicznością i złamała jednak dość przewidywalny i asekuracyjny schemat.
przeczytaj recenzję
Uncharted —
Podczas niemal dwugodzinnego seansu kilkukrotnie można się nieźle pobawić w towarzystwie Nathana Drake'a. Kimkolwiek on w tym filmie jest.
przeczytaj recenzję
Krime Story. Love Story —
Są Krime i love, ale "story" z tego żadne. Film przypomina zlepek luźnych opowiastek, a nie ekranizację ponad 200-stronnicowej powieści.
przeczytaj recenzję
Zaułek koszmarów —
Dlatego seans "Zaułka koszmarów" można porównać do przechadzki po muzeum, na którego każdej ze ścian wisi niekwestionowane dzieło sztuki.
przeczytaj recenzję
Krzyk —
Ponowna wizyta w Woodsboro przebiega więc nadspodziewanie przyjemnie, choć nie jest też tak, że nowy "Krzyk" chwilami się nie dławi.
przeczytaj recenzję
Jak pokochałam gangstera —
Sposób, który ostatecznie wybrał okazał się rozczarowujący i nużący, ale to wciąż polska czołówka gangsterskiego kina i tematyka, która bez wątpienia na platformie Netflix znajdzie wielu zwolenników.
przeczytaj recenzję
Matrix Zmartwychwstania —
Fani „Matrixa” zapewne przez ponad dwie godziny poczują ciepło na sercu, ale młode pokolenie będzie wolało zalogować się na Instagram lub TikToka.
przeczytaj recenzję