„Mój książę Edward” jest produkcją bardzo intymną, trafiającą prosto do serca widza. To bardzo złożona, wielowarstwowa historia, ukazana jednak w dość prosty i uniwersalny sposób.
przeczytaj recenzję
Złociście jesienne kadry kontrastują z opresyjnym miejscem akcji. Akin upodobał sobie zbliżenia twarzy, na których często maluje się żelazna wola – dążenia do perfekcji, ale też lepszego życia.
przeczytaj recenzję
Film jest opresyjny, kontemplacyjny w swej naturze, będziecie uskarżać się po nim na symptomy taedium vitae – wstrętu życia. To kino uczciwe, mocne, realistyczne, może trochę grubo ciosane.
przeczytaj recenzję
Jest dowodem na to, że mariaż konwencji science fiction z humorem jest jak najbardziej możliwy, nawet jeśli mówi się o życiu po śmierci.
przeczytaj recenzję
Twór, o którym nie słyszysz, potem masz wrażenie, że powinieneś słyszeć, następnie wcale się nie dziwisz, że nigdy nie słyszałeś. To bardziej urocza niż bystra komedia.
przeczytaj recenzję
Cieszę się, że tego filmu nie wyreżyserował Hayao i jestem wdzięczny Gorō za tę przyziemność. Za prosty melodramat. Uważam, że takie filmy są potrzebne w dobie wyniosłego kina niezależnego
przeczytaj recenzję
Zostawia mnie z bardzo mieszanymi uczuciami, stąd też nie przywiązuje zbyt dużej uwagi do końcowej oceny. Jeśli już – większość przechyla szalę na negatywną stronę.
przeczytaj recenzję
Pomimo akcentów surrealnych, pozostaje dziełem naturalistycznym i oszczędnym. Wygląda wiarygodnie, bo na planie zgromadzono nadgryzione przez ząb czasu plakaty oraz archaiczne czasopisma dla gejów.
przeczytaj recenzję
Mogę z czystym sumieniem polecić niemalże każdemu. Poza niektórymi scenami oraz sposobem przedstawienia kilku postaci, nie ma się tu do czego przyczepić.
przeczytaj recenzję