@ana481516
Obejrzane na jednym "posiedzeniu". Dla głównych aktorów warto oglądać, choć druga połowa serialu już nie wciąga tak jak pierwsza.
Kiedyś obejrzany, ale do dziś nieoceniony.
Muzyka faktycznie genialna, podobnie jak scenografia i reżyseria.
Bardzo nijaki.
Tragedia… nie ruszajcie tego filmidła!
Kiedy klika się w odtwórcę Akumy wskakuje zupełnie inny aktor – Joe Anoa’i.
Warto dla Harrelsona, ale zadka nie urywa tak jak zrobiła to pierwsza część.
Nie powalił mnie na kolana i zbytnio nie trzymał przy ekranie, choć scenografia została bardzo ładnie zrobiona. Galactus wyglądał obłędnie. Na minus parę nielogicznych scen, w niektórych momentach wyglądało to tak, jakby ludzie zajmujący się montażem poszaleli w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Faktycznie zaczyna się ciekawie, ale mniej więcej w połowie serialu emocje opadają i już tak nie intryguje.
Proszę czekać…