Pierwsza połowa filmu bardzo nużąca, momentami odechciewało mi się oglądać. Jednak im dalej tym lepiej. Dobre finałowe sceny i całkiem niezłe zakończenie.
Kiepścizna. Warto tylko i wyłącznie dla Sutherlanda.
Ale to słabe i głupiutkie – Lee Pace powinien dostać więcej czasu ekranowego, albo nawet grać głównego bohatera, bo Powell to są flaki z olejem. Zresztą cały scenariusz tu leży i kwiczy. Zbędny film.
Proszę czekać…