Jupiter: Intronizacja 2015

Jupiter Ascending

Ziemska dziewczyna dowiaduje się, że jest reinkarnacją władczyni sporej części wszechświata, co nie jest na rękę jej spadkobiercom.

Reżyseria
,
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 7 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 69 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Channing Tatum
jako Caine
Mila Kunis
jako Jupiter Jones
Eddie Redmayne
jako Balem Abrasax
Sean Bean
jako Stinger
Douglas Booth
jako Titus
Tuppence Middleton
jako Siostra Balema
Hazel D'Jan
jako Shiro Miku
Vanessa Kirby
jako Katharine Dunlevy

Fabuła

Jupiter Jones (Mila Kunis) urodziła się pod osłoną nocnego nieba, a jej narodzinom towarzyszyły znaki świadczące o tym, że jest stworzona do wielkich rzeczy. Dorosła już Jupiter nadal chce sięgać gwiazd, ale na ziemię sprowadzają ją obowiązki sprzątaczki toalet i niekończąca się passa nieudanych związków. Dopiero gdy na Ziemię przybywa Caine (Channing Tatum), genetycznie zaprogramowany były zwiadowca wojskowy, którego celem jest odnalezienie Jupiter, zaczyna ona dostrzegać przeznaczenie, które czekało na nią cały czas: w jej kodzie genetycznym jest bowiem zapisane, że jest spadkobierczynią niezwykłego dziedzictwa, które może zmienić układ sił we wszechświecie. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Sci-Fi, Przygodowy
Słowa kluczowe
planeta, opera kosmiczna

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2015-02-06 (kino), 2015-02-06 (świat), 2015-06-12 (dvd)
Dystrybutor
Warner Bros.
Wytwórnia
Warner Bros. Pictures
Village Roadshow Pictures
The Aaron Sims Company
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Jupiter: Intronizacja 3D (Polska)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
127 minut
Budżet
150 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 8 wiadomości

Recenzje

Intronizacja powszechności 3
  • 2015-02-25
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

W teorii ta recenzja nie ma racji bytu - premiera odbyła się ponad dwa tygodnie temu, szumu medialnego brak, piania z zachwytu lub niezadowolenia nie słychać. O tak, ta recenzja nie miałaby głębszego sensu, gdyby nie jeden mały fakt - najnowsze widowisko twórców Matrixa to zeschły krowi placek wśród zieleniejącej trawki i bzyczących pszczół.

Nikt mnie nie ostrzegł, zwiastun fałszywie dał nadzieję, więc wiedziony chęcią nacieszenia oka efektami specjalnymi wybrałem właśnie tę pozycję. Ten błąd sprawił, że mam tu prywatną misję do wypełnienia. Muszę Was ostrzec przed tym filmem.

Fabuła niezaskakująco czerpie z wszechobecnego i dobrze znanego schematu "od zera do bohatera", choć potraktowanego po macoszemu, bo główna bohaterka - czyli tytułowa Jupiter (Mila Kunis) - to niedopieszczona i niezaspokojona młódka, która wolałaby wskoczyć na latającego w grawitacyjnych butach Caina (Channing Tatum) niż zwrócić swoją uwagę na fakt, że ściga ją pozaziemska, zaawansowana rasa ludzi-kosmitów, a ona sama, według międzygalaktycznego prawa, jest pretendentką do bycia Królową Ziemi.

Bez przydługich wstępów, akcja szybko się rozkręca i Wachowscy raczą widza pościgami, strzelaninami i wybuchami.

O akcji wspominając, nie sposób nie pomyśleć o efektach specjalnych, o których mogę powiedzieć jedynie, że ich za bardzo nie widziałem. Czy to jakość taśmy, czy okularów 3D - obraz był ciemny, przez co wszelkie krajobrazy i świat w tle był ledwo widoczny i jakby zamazany, a kolejne, coraz to bardziej wymyślne sceny walk sprawiały, że zachodziła we mnie poważna obawa nabawienia się oczopląsu. Bez okularów całość prezentowała się znacznie lepiej.

Szybkie tempo wydarzeń na ekranie sprowadziło na fabułę plagę dziur i niedopowiedzeń. Niektóre postacie pojawiają się, porywają i przetrzymują główną bohaterkę, by ziścić własne plany, po czym - gdy im się nie uda - znikają na dobre. Niemoc "tych złych" jest w głównej mierze ograniczana międzygalaktycznym prawem, którego egzekutywa zdaje się wstrzymywać czarne charaktery przed realizacją ich niecnych założeń, ale które w praktyce w żaden sposób nie jest egzekwowane i nikt z tego tytułu nie ponosi odpowiedzialności. Cały czas też wspominana jest wielka potęga głównego czarnego charakteru, Lorda Balema (w tej roli przesadzający z zaangażowaniem Eddie Redmayne), która to na każdym kroku zawodzi, a ostatecznie jest rozbita przez jeden mały statek.

Jedynym, który wykazał się jakąkolwiek grą aktorską był właśnie przesadny Eddie Redmayne, który głosem osiemdziesięciolatka powoli odkrywał przed widzem pragmatyczny charakter swojej postaci, by co jakiś czas wybuchnąć i wykrzyczeć, że to on jest najsilniejszy.

Przedstawienie reszty obsady można porównać do napompowanego balona albo wzięcia zbyt dużego haustu powietrza. Sztywno i bez emocji. Z jakimś przestrachem na karku, jakby aktorzy niekomfortowo czuli się w towarzystwie pary reżyserów.

Pary, która dała ciała po całości na polu reżyserskim, bo Jupiter: Intronizacja to niekompletna historia, która przysporzy prędzej o zmarszczki od unoszenia brwi w pytającym wyrazie twarzy, niż da pełnię rozrywki, do której została stworzona. Zdecydowanie lepiej już obejrzeć tą antypolską Idę...

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Natalie Portman miała zagrać rolę Jupiter, zastąpiła ją Rooney Mara, która później odpadła. Ostatecznie główną rolę dostała Mila Kunis. zobacz więcej

Komentarze 28

Avatar square 200x200

Krzyk_Sowy 2016-06-25 4

Film przereklamowany. Ot takie romansidło dla małolatów.

Elizabeth_Linton 2016-06-07 3

Dawno nie widziałam tak słabego filmu, historia głupia jak but, aktorzy grają poniżej jakiegokolwiek poziomu, efekty niespecjalne. Siostry Wachowskie powinny się wstydzić.

rad88 2015-08-29

Swietny film!!! Wbew wszystkim ocenom! – O maly wlos nie obejrzalbym tego filmu. Jak juz jedna osoba napisala slusznie, trzeba nie miec krzty fantazji, poczucia estetyki i otwartosci na innosc zeby besztac i mieszac z blotem taki film.
Oceny, punkciki na tym czy innych serwisach swiadcza o jakiejs dziwnej modzie zeby z takim uporem krytykowac ten wlasnie film. A moze to nie moda tylko zwykly slepy instykt stadny zeby zgnoic czarna owce.
Powiem tylko, ze duzo lepszy niz poprzedni film Wachowskich, Atlas Chmur, chociaz mojej zonie podobal sie tak samo jak i ten. Pod wzgledem estetyki powala! Wygenerowanie swiatow o setki tysiecy lat bardziej zaawansowanych od naszego wymaga nie lada kreatywnosci. I nie chodzi tylko o obrazy, ale takze o to co bedzie sie liczyc w takim swiecie (nie chce zdradzac szczegolow). Wielkie poklony dla artystow, animatorow i najrozniejszych projektanow! Ale uwaga, rzeczywiscie film moze przytlaczac, dlatego ogladany na duzym ekreanie i zwlaszcza w 3D moze zniszczyc przyjemnosc odbioru. Tym wszystkim ktorym sie nie spodobal w 3D zachecam obejrzenie na nieco mniejszym ekranie i koniecznie w 2D. Ja tak samo odebralem Trona na poczatku.

Jeszcze raz, prosze zignorowac te bezsensowne punktacje i krytyki i obejrzec go z otwarta wyobraznia.

Beznickowy rad88 2015-08-30 1

Jestem przekonany, że z odpowiednio otwartą wyobraźnią Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja też może się komuś podobać.

Quagmire rad88 2015-08-30 1

Nie przeszkadzało Ci to, że film po prostu kręci się w kółko? Kunis jest trzy razy porywana i trzy razy ratowana przez Tatuma, potrafiłeś się tym emocjonować? Nie przeszkadzało, że Kunis nie przechodzi żadnej przemiany, wszystkie wydarzenia przyjmuje z równą obojętnością i naprawdę trudno było jej kibicować?

Czy nie przeszkadzało, że film ciągle wprowadza coraz bardziej ekstremalne założenia do swojego świata, coraz to nowe wątki, ale właściwie nie służą one potem fabule? Jeśli dobrze pamiętam kwestie źródełka młodości, masowego kasowania dysków, czy władzy nad pszczołami sprawiają jedynie wrażenie ciągu luźnych pomysłów z kilku scenariuszy. Podobnie zresztą jak wątki ciągłego ratowania przez Tatuma o których już wspominałem. Szczególnie wątek usuwania masowych zniszczeń czy ignorowania świadków powietrznych bitew jest wprowadzony tak mocno od niechcenia jakby wręcz złośliwie korespondował z mitologią Matrixa będącą swego czasu przedmiotem niezliczonych analiz.

Dla mnie ten film nie sprawia wrażenia przemyślanej wizji, to ciąg zebranych w niezbyt trzymającą się całość pomysłów który prowadzi od karkołomnego punktu wyjścia: sprzedaży jajeczek dla pozyskania pamiątki po ojcu koślawo przechodząc do wojen międzygwiezdnych. Ktoś wyłożył na to 178 mln$ chyba tylko dlatego, że bał się przegapienia skryptu na miarę Matrixa. Podobno scenariusz tamtego filmu nie był rozumiany przez ludzi Hollywood, choćby przez Seana Connery’ego przymierzanego do roli Morfeusza. Do dzisiaj niektórzy plują sobie w brodę, do dzisiaj krążą złośliwe anegdoty. Konstrukcja jest taka sama: szara jednostka okazuje się Wybrańcem działając w świecie poza naszym postrzeganiem, niestety poziom zawartości jest diametralnie inny.

lechu_1982 2015-05-23 2

Beznadziejny produkt ale za to jaki morał :D – Po obejrzeniu owego produktu, wychodzi na to że: lepiej w życiu czyścić kible, bez narzekania i z uśmiechem na twarzy, bo (ew. ponieważ ) zawsze może nas w życiu spotkać coś gorszego. NP: Rola w filmie u rodzeństwa Wachowskich :D . Massakra.

Quagmire lechu_1982 2015-07-14 1

A najlepsze jest to, że czyścić kible z uśmiechem na twarzy radzi scenariusz rodzeństwa milionerów :)

lechu_1982 lechu_1982 2015-07-14 2

Niby od czegoś trzeba zacząć. W końcu nie wiemy , jakie były owego rodzeństwa początki, tak do końca. A najlepsze scenariusze, podobno pisze życie :)

i_darek1x 2015-05-20 4

Dostateczny ! – Dziedziczka woli szorować muszle klozetowe ;) Efekty nawet fajne ale to już chyba standard ?A co do scenariusza to lekko nie dopracowany ….

Współtworzą