Dzisiaj Nicolas Cage to jedno z wielkich pośmiewisk w Hollywood. Ale nie można zapominać, że kiedyś był świetny w tym fachu. Jeśli może się odbić, to tylko dzięki amerykańskiemu kinu niezależnemu.
Film obejrzę przez wzgląd na Tye Sheridana. Ma chłopak talent. Dobrze wybiera (lub ktoś mu wybiera) filmy i role, choć "Joe" faktycznie nasuwa na myśl "Uciekiniera".
Laury – Wielkie pochwały za finałową sekwencję tego odcinka. Zwłaszcza z wgniatającym w fotel ostatnim ujęciem. Muzyka, zdjęcia, sceneria… i jest klimat najlepszego serialu kryminalnego tego wieku.
Jednak twoje komentarze niekiedy okazują się przydatne. Zapomniałem o tym filmie, a ponoć jest świetny, o czym świadczą chociażby oceny na IMDb.
Kiedyś czytałem o tych zarobkach. To jest skomplikowana sprawa. Generalnie minimalna stawka jest różna, zmienna. Wszystko zależy od budżetu filmu, ważności roli (a tak dokładniej, czasu spędzonego na planie), czym dłużej aktor spędza czas na planie, to tym bardziej jego tygodniowa stawka rośnie. 60 tys. to wiarygodna liczba w tym przypadku. Tyle że żaden szanujący się producent w Hollywood nie zaczyna negocjacji z aktorem do roli drugoplanowej przy superprodukcji od minimalnej pensji.
Przypomnę, że w przeszłości wiele było przypadków, gdy gwiazdor obniżył swoją stawkę dla filmu, dopóki się nie okazywało, że zrobił to dla procentów z zysków. Chociażby kolegę z planu Hilla można wymienić, czyli DiCaprio przy "Incepcji". Mimo że Scrosese to nazwisko marka, to jednak "Wilk z Wall Street" był niezwykle ryzykowną produkcją zważywszy na treść zawyżającą kategorię wiekową. Producenci mogli przyjść do Hilla i powiedzieć: "Niestety, jesteśmy w stanie ci zapłacić tylko 60 tys. Ale jeśli film zacznie przynosić zyski, to i ty dostaniesz z tego ułamek procenta. Ryzykujesz?".
Na razie bez szału – Liczyłem na gejowską wersję "Dziewczyn", ale niestety to nie ta półka raczej. O ile tam aktorki za pomocą swoich przeciętnych postaci dają radę przyciągnąć uwagę widza, o tyle w "Spojrzeniach" nie zawsze mam ochotę oglądać tych przeciętniaków na ekranie. Czasy kiedy queer samo w sobie było tematem filmowym/serialowym bezpowrotnie minęły. Oby następne odcinki zaoferowały coś więcej niż ukazywanie głodu seksualnego głównych bohaterów, bo mimo wszystko potencjał na ciekawy serial wciąż gdzieś między tymi postaciami tkwi.
Standardowo pierwszy odcinek jest odkodowany w HBO GO.
Pierwsze recenzje z Sundance potwierdzają, że "Raid 2" nie jest gorszy od pierwszej części, a wręcz jeszcze bardziej lepszy.
Dobra ściema nie jest zła, nawet jeśli dostał to minimum, to na pewno nie zapomniano o dopisaniu do kontraktu ułamka procenta z zysków. Swoją drogą, mnie Hill w "Wilku…" nie zachwycił. Raczej przedłużał swoje emploi niż pokazywał coś nowego, jak chociażby dwa lata temu w "Moneyball". Wtedy zasłużenie otrzymał nominację.
Lepszy niż wcześniejszy, ale nadal nie oddaje uroków tej serii. Pocieszam się tym, że do pierwszej części zwiastuny też były słabe.
Recenzje nieziemskie – Linklater w formie. Kolejny rok z rzędu na Sundance jest wyniesiony pod niebiosa przez krytyków i publiczność. Niesamowity projekt, do którego zdjęcia trwały blisko 12 lat, ukazując dorastanie chłopaka. O dziwo, Linklater nie zrobił z tego dokumentu, lecz emocjonującą fabułę. Film wskakuje na szczyt mojej listy filmów, które trzeba obejrzeć w tym roku.
Dzięki, mam w planach od Sundance 2013. Ale dopiero w czwartek go obejrzę.
Proszę czekać…