Oj tam od razu dla dzieci… Dla całej rodziny. :)
Facet o imieniu Felix po rozstaniu z kobietą zostaje sam w wielkim domu. Pewnego wieczora do jego drzwi puka jegomość chcący skorzystać z telefonu. Gdy główny bohater zostawia go na chwilę samego, po czym wraca, okazuje się, że mężczyzna zniknął, choć Felix nie widział, aby opuszczał jego dom. Od tej pory zaczyna on popadać w coraz to większą paranoję, że na chacie ma dzikiego lokatora, który ukrywa się przed jego wzrokiem.
I po 30 minutach seansu byłem wręcz pewien, że aż do samego końca film będzie o narastającej paranoi, gdzie widz po prostu na końcu dowie się, czy ów lokator istniał naprawdę, czy tylko w wyobraźni Felixa.
Jednak okazało się, że byłem w błędzie, bo w pewnym momencie film dostaje naprawdę niebanalnego przewrotu fabularnego. Z czystym sumieniem polecam, do samego końca oglądałem z dużym zaciekawieniem i nawet przez chwilę nie czułem znudzenia.
Starsze filmy Disneya jak dla mnie bardzo różnie przetrwały próbę czasu. Księga dżungli wypada dziś trochę średnio, a na pewno gorzej od takich tytułów jak 101 dalmatyńczyków czy Miecz w kamieniu. Ledwo zarysowana fabuła jest jedynie tłem dla maratonu piosenek (które w sumie nie są złe). Główny bohater, Mowgli, jest tu dla mnie chłopcem z deka irytującym i raczej niesympatycznym. Dużo lepiej wypada reszta postaci, zwłaszcza Shere Khan.
Fajna krótkometrażówka, warto zobaczyć chociażby dla Donalda kwaczącego Cielito Lindo. :D
Takiego skupiska żenujących dialogów i nieciekawych bohaterów dawno nie widziałem. Nie wiem, czy stężenie debilnych sytuacji w pierwowzorze jest aż tak wielkie, ale ja w każdym razie tego nie kupuję, nawet jeśli film (lub też komiks) z założenia miał być skrajnie przerysowany. Dotrwać do końca pomaga ciekawa stylistyka, choć po Sin City nie jest już czymś nowym.
Pogadajcie z Grzegorzem, by przy tych filmach był jakiś znaczek "Redakcja poleca" czy coś :)
Wrzuć do magicznego kotła:
- mającą znikomą ilość logiki fabułę
- dużą porcję pseudonaukowego bełkotu
- odpornego na argumenty wojskowego, który na wszystkim zna się najlepiej
Kaboom! i mamy typowy film z wytwórni Asylum. Tym razem mockbuster Marsjanina. :D
Moim zdaniem chała ze znanymi nazwiskami w obsadzie. Ilość głupot i niedopowiedzeń przekracza tu jak dla mnie granice rozsądku. Jeszcze żeby to była komedia, ale film ciągle utrzymuje taki poważny ton. Napięcia praktycznie brak. Główne skojarzenie – wytwórnia Asylum.
Ciekawe, czy bajka jest tak zła, jak sugerować mogą oceny na IMDb (2,3/10) i na Meta (22 oczka). :D
Jeśli chodzi o film aktorski, to pamiętamy, co spotkało Dragon Balla, więc profilaktycznie lepiej być na nie. ;P
Proszę czekać…