Aktywność

Mulan (1998)

Po latach nawała Hunów wciąż robi wrażenie. Mulan to mój ulubiony film Disneya, a scena, gdy tytułowa bohaterka przechodzi przemianę i podczas burzy ścina sobie włosy, to po prostu coś niesamowitego. Pozycja obowiązkowa.

Moim zdaniem słaba kontynuacja. Gagi to dosłownie kopiuj-wklej z "Czy leci z nami pilot". Rozumiem z 2-3 nawiązania do poprzedniej części, ale tutaj oparto na tym połowę filmu.

Prymus (2004)

Dość mało znana bajka Disneya (będąca spin-offem jeszcze mniej znanego serialu animowanego). Ma kilka zabawnych momentów, choć szału ogólnie nie robi. Sprawia wrażenie dłuższego odcinka jakiejś kreskówki z Cartoon Network.

Moim numerem jeden jest Mulan. Uwielbiam tę animację.
Jednocześnie nigdy jakoś nie mogłem dostrzec tej epickosci Króla Lwa. Bajka fajna, ale zachwytów nie było.

Serial o trzech księżach z irlandzkiej parafii leżącej na jakiejś wysepce. Śmiechu co nie miara. Mimo tematyki twórcy nie bali się podejmować bardziej kontrowersyjnych kwestii (osoby bardziej wierzące mogą mieć problem z przetrawieniem niektórych wątków. Pewnie dlatego też żadna ogólnodostępna polska stacja nie zdecydowała się na emisję). Na chwilę obecną jest to najlepszy brytyjski serial komediowy, jaki widziałem. Ulubiony odcinek – parodia filmu Speed z trzeciego sezonu. Polecam.

Martwa cisza (1989)

Nawet niezły thriller z fajną obsadą, choć trochę razi brak wyobraźni żonki. Powinien się też skończyć trzy minuty wcześniej, bo przedobrzono. Oceniam na 7, choć to trochę naciągana nota.

13 duchów (2001)

Na przełomie podstawówki i gimnazjum strasznie się tym filmem jarałem. Bo krew, bo duchy, bo ten dom taki super, bo ta fabuła taka arcyciekawa. Ponowny seans po latach okazał się jednak męczarnią. Dziś 13 Duchów sprawia wrażenie brutalniejszej dziecinady z głupkowatymi zwrotami akcji, nieciekawymi bohaterami i brakiem jakiegokolwiek klimatu. A jak komuś Shalhoub kojarzy się głównie z Monkiem, to już w ogóle z horroru robi się komedia.

Tak sobie to przed chwilą oglądałem kątem oka i muszę przyznać, że jak na paradokument wyszło im to cholernie autentycznie.

Upadające (2014)

W filmie chyba chodzi głównie o dziewczęce dorastanie (tak mi się wydaje), ale przedstawione jest to w sposób mało interesujący i średnio przystępny (choć w zamyśle autorki widz miał być pewnie skrajnie zaintrygowany). To jeden z tych tytułów, nad którymi krytycy będą się zapewne spuszczali, podczas gdy zwykły śmiertelnik ledwo dotrwa do końca.

Spoko wywiad, oby więcej takich. :)