Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Supergirl (1984)

Fajny film – taki, przy którym nie trzeba myśleć i po prostu zapomnieć o całym bożym świecie. Peter O’Toole i Faye Dunaway byli najlepsi z całej obsady, a muzyka Jerry’ego Goldsmitha jest perfekcyjna! Nie rozumiem wcale narzekań; pewnie tylko same poważne rzeczy oglądają, przy których nie należy się śmiać z tego, co widzimy na ekranie. Bardzo mi się podobały dialogi, które są tak infantylne, ale "Supergirl" przy tym nie udaje, że jest czymś wielce ambitnym i wartościowym zarazem. No i ta scena, kiedy to wzbija się w górę swoją peleryną i uderza swoją głową o automat. Pomysłowe, a przy tym bardzo zabawne! 7/10

Hubal (1973)

Wracaj do "Transformersów" czy "Szybkich i wściekłych".

Hubal (1973)

Kiedyś to się robiło takie filmy, że człowiekowi za przeproszeniem staje. Teraz to się produkuje shity na potęgę, czyli filmy, które natychmiast zapominasz po obejrzeniu!

Hubal (1973)

Skoro uwielbiasz Hubala, to czemu masz w swoim avatarze Williama Wallace’a z filmu "Braveheart"?

Hubal (1973)

I co najważniejsze – polskie kino wojenne w tamtych czasach potrafiło się obejść smakiem ze scenami rozbieranymi. Dla mnie "Hubal" jest jeszcze lepszym filmem od "Kanału" Andrzeja Wajdy.

Hubal (1973)

Moją też. Fajne kino to stare kino!

Hubal (1973)

Wywieźli go swoim transportem do lasu i gdzieś zakopali. Do dzisiaj dokładnie nie wiadomo, gdzie mogli to zrobić – najprawdopodobniej to zrobili w koszarach w Tomaszowie Mazowieckim.

Hubal (1973)

Najlepszy polski film wojenny. Bohdan Poręba udowodnił tym jednym filmem, że potrafi stworzyć epickie kino o kampanii wrześniowej, która miała miejsce w 1939 roku. Major Henryk Dobrzański o pseudonimie "Hubal" został zastrzelony 30 kwietnia 1940 roku pod Anielinem, ale pozostawił po sobie ogromną spuściznę, chociażby w postaci znaków pocztowych czy monet dla kolekcjonerów. Gra aktorska jest tutaj bardzo wybitna, ze szczególnym uznaniem dla fenomenalnego Ryszarda Filipskiego w głównej roli. Emil Karewicz czy Tadeusz Janczar też bardzo dobrzy, jednakże oni są nieco w cieniu samego giganta polskiego ekranu. Muzyka Wojciecha Kilara niesamowita – możemy tutaj usłyszeć kolędę "Lulajże Jezuniu" oraz "Bóg się rodzi", pieśni patriotyczne, takie jak "Rozkwitały pąki białych róż", "Wojenko, cóżeś ty za Pani" lub chociażby "Boże, coś Polskę" w pamiętnej scenie mszy porannej w Boże Narodzenie. Świetny pomysł, by wziąć kobietę Mariannę Cel o pseudonimie "Tereska" do walki o wolną, demokratyczną i niezależną Polskę. Bardzo podobała mi się końcowa scena, kiedy to Niemcy wywożą ciała poległych pod Anielinem, w tym samego majora "Hubala" i pojawia się taki różowy napis, że do dzisiaj nie wiadomo, gdzie leży jego ciało i czy ma jakiś grób lub pomnik. Polecam każdemu i z czystym sercem obejrzeć tą wojenną smakowitość kinematografii. 9/10

Gladiator (2000)

Film "Gladiator" mnie nigdy nie powalał. Płytki, miałki i banalny.

Nowy koszmar Wesa Cravena (1994)

Robert Englund jak zwykle wcale nie zawodzi – bardzo mi się podoba w roli anioła zniszczenia, geniusza z piekła rodem. Nigdy nie przestanę się zachwycać jego wspaniałą kreacją! Stworzył ją w taki sposób, że zabierze do grobu i nikomu (mam nadzieję) nie przyjdzie na myśl powielić czy próbować mu dorównać chociażby w najmniejszym stopniu. Najświetniejsza scena to ta, kiedy zostaje spalony w takiej komorze i przez chwilę widać samego diabła – czyli dokładnie to samo, czym ten bezlitosny zabójca naprawdę jest. Heather Langenkamp jako Nancy Thompson wypada dobrze, Miko Hughes jako Dylan – dziecko gra nie najgorzej. Ale to Freddy Krueger zawsze jest gwiazdą wszystkich odsłon "Koszmaru z ulicy Wiązów". Naprawdę, ten aktor zdobył właśnie w ten sposób prawdziwą nieśmiertelność i wśród przyszłych pokoleń maniaków horrorów powinien być równie znany, co w dniach premiery każdej części. Chwała Wesowi Cravenowi za zainicjonowanie tej kultowej i wiekopomnej serii horrorowej. 8/10

Proszę czekać…