@dawidek98
Witam w klubie – "Koszmar z ulicy Wiązów II: Zemsta Freddy’ego" to też jeden z moich ulubionych sequeli.
Bardzo mi się podoba para miłosna – Jesse i Lisa, która to walczy z alterem ego zwanym Freddy Krueger. Robert Englund jak zwykle rewelacyjny i to dzięki niemu chłoniemy jak gąbka rozwój i przebieg wydarzeń na ekranie. Dla mnie o niebo lepsza część od pierwszej. Konwencja snu doskonale się sprawdza w serii "Koszmar z ulicy Wiązów". Subtelne straszenie to jest to, co najbardziej lubię w horrorach. Niesamowicie wciągający tzw. "teen movies". Mark Patton i Kim Myers dobrze grają, jednak to wyżej wspomniany przeze mnie aktor zdecydowanie przoduje. Omamy i halucynacje głównych bohaterów jak najbardziej na plus. A końcówka, kiedy to uczennicy jadącej autobusem szkolnym z wnętrza ciała wydostają się legendarne już szpony każe nam oglądać dalej serię z takim samym zaciekawieniem i chęcią, jak poprzednie części. 8/10
Witamy w klubie.
Film dobry (zapewne nie oglądałeś wersji 250-minutowej), jednakże serial to dla mnie bezsprzeczne arcydzieło. Kiedyś to powstawały naprawdę prawdziwe perełki, teraz jak spojrzę na pozycje netflixowe – to nie mam pojęcia, czy śmiać się, czy płakać.
Dalsze części są o niebo lepsze niż pierwsza. Ogląda się ją w zasadzie bez większych emocji – mimo, że aktor Robert Englund odwala w tym filmie kapitalną robotę. Jestem pod wrażeniem złej osobowości Freddy’ego Kruegera. Kolosalne wrażenie wywołuje u każdego fana kinematografii ta postać! Szkoda, że reszta w najmniejszym stopniu nie powala, jak i sama produkcja.
Wiem, o jakiej scenie mówisz – chodzi Ci zapewne o pułapki nastawiane na samego Freddy’ego Kruegera. Mamy też tutaj namiastkę drugiej części Terminatora – kiedy to geniusz zła przechodzi przez kraty. Najlepszy efekt specjalny, przy którym reszta dzisiaj niestety blednie.
Średnie kino. Druga i trzecia część moim zdaniem są o niebo lepsze. No, ale każdy ma jakiś przykład "wyższości sequelu nad poprzednikiem". I nie rozpoznałem też Johnny’ego Deppa, który to grał Glena Lantza.
Jest naprawdę dobrze! "Klimat", zdjęcia oraz niesamowity dźwięk. Brakowało mi nieco nawiązań muzycznych do pierwszej odsłony. Jedyne co można trochę negować, to nieco mało logiczny (w kontekście możliwości jego istnienia) wątek "dziecka". Nie warto kusić się na ocenę i porównywanie pierwszej odsłony do drugiej. Oba mają swoją własną "specyfikę". Aczkolwiek nic nie jest w stanie wygrać z końcowym monologiem Rutgera Hauera z pierwszej części :)) Najlepszy film Denisa Villeneuve’a zaraz po "Nowym początku". Szkoda tylko, że "Diuna" nie jest wcale udana w przeciwieństwie do tych obu produkcji. 8/10
Raz obejrzałem pierwszą "Diunę" i miałem dosyć.
Ale w ten weekend na przykład zamierzam obejrzeć dwa moim zdaniem najlepsze filmy Denisa Villeneuve’a – "Nowy początek" i "Blade Runner 2049".
Proszę czekać…