I … ? Bądźmy szczerzy – jak nie chcesz być oszukiwany to nie idziesz na film. Nawet fabuła nie jest odwzorowaniem rzeczywistości, tylko jej zafałszowanym przetworzeniem.
Wiem że "oszustów" ująłeś w cudzysłów, ale robota ludzi od animacji i efektów wizualnych jest dla mnie tak samo istotna jak praca ludzi od efektów specjalnych (tych tzw. "praktycznych"). Są gatunki w których zawartość obu rodzajów trików jest minimalna (dramaty, komedie romantyczne), jak i widowiska które nimi stoją. Dla mnie istotny nie jest ich brak, tylko ich jakość. Póki nie psują iluzji jest oki, a jak psują film to moje zainteresowanie nim po prostu znika (vide nowy JW)…
Absurd na dopalaczach. No cóż, produkcja jest przejaskrawiona pod każdym możliwym względem, żarty nienowe, a sposób ich podania nie najlepszy. Film wyraźnie cierpi na nadpobudliwość, co jest jego wyznacznikiem, a dla mnie nieco irytującą wadą. Dla ludzi oglądających na szybkim podglądzie i zwolenników macek.
A ona malała i malała, a mnie szlag trafiał…
Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać – moje skojarzenia krążyły wokół filmów o rodzinie Szalińskich. Spodziewałem się, że humor wynikający z takiej sytuacji nie musi być najlepszy, ale nie spodziewałem się, że będzie go tak niewiele.
Nie ma co się sugerować osobą reżysera, którego zresztą zaszufladkować nie potrafię. Z jednej strony stoi on za tak wciągającymi pozycjami jak "Upadek", czy "Telefon". Z drugiej zaś strony jest on też autorem kinowej, wystawnej wersji "Upiora w operze" oraz najbardziej punkowej wersji przygód Batmana – "Batman Forever". "Mama się zmniejsza" nie pasuje mi do żadnej z tych pozycji.
Co zatem otrzymujemy? Piosenkę "Galactic glue", parę irytujących postaci, wzajemne pocieszania się i obawy o przyszłość mamy, przyjaźń z gorylem, szatański plan pewnego doktorka oraz nieznośnie często powtarzane imię służącej Concepcion, którego już nie mogłem znieść. Jest to taka typowa telewizyjna produkcja o której właściwie niewiele da się powiedzieć – ona sobie istnieje, ale nie bardzo się sprawdza jako komedia, ani jako SF, ani jako satyra.
Ze swojej strony odradzam – już chyba lepiej obejrzeć "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki", o "Edwardzie Nożycorękim" nawet nie wspominając.
Ten film to niespełna siedmiominutowa produkcja stylizowana na grindhouse’owy zwiastun filmu (tudzież zwiastun filmu grindhouse’owego). Efekt jest rozbrajający! Rzecz perfekcyjna w każdym calu! Moim zdaniem przewyższa wszystkie fałszywe zwiastuny wyprodukowane do produkcji Tarantino i Rodrigueza (no może na równi z "Machete").
Miałem ambitny plan pododawania i pouzupełniania filmów z Docs Against Gravity Festival, ale mój zapał jest mocno słomiany. :)
Jakby ktoś chciał, to tu jest lista alfabetyczna. "Alain Ducasse" był ostatnim filmem którego szukałem.
http://docsag.pl/pl/filmy/?letter=a&dist=warszawa
> Grzegorz_Derebecki o 2018-06-02 03:14 napisał:
> Często jak wprowadzamy jakaś treść to nie ma do niej jeszcze poradnika.
> Poźniej zdarza się zapomnieć i tak oto zostają nieuzupełnione znaki zapytania.
>
> Już powinno być dobrze:)
Sprawdzone – już działa. Dzięki za szybki odzew! :)
> Wydaje mi się, że jest to opisane w Informacje uzupełniające.
> Czyli dodajemy do serialu + podajemy w informacjach tytuł odcinka – tak to było
> chyba dotychczas.
> Może weryfikatorzy zprezycują :)
W takim razie chyba popełniłem ze dwie gafy. :D
Trochę mylące jest to, że przy wpisywaniu tytułów podpowiadane są wszystkie wyniki z bazy, łącznie z każdym pojedynczym odcinkiem serialu. Może dałoby się je wyciąć z podpowiedzi w obrębie dodawania nagród?
> Jest taka opcja ale nikt tego jeszcze nie zaktualizował w panelu admina :)
> Osoby ktore mogą to zmienić: A_Biel, Camizi, Czechu, jacks, Jankes, Kristo,
> nathalie :)
Klawo – już wiem kogo będę nękał w weekendzik ];)
> Z premierami mamy trochę problemów. Między innymi z tego powodu polska premiera
> musi być premierą kinową a nie festiwalową.
>
> Podejrzewam, że trzeba by całkowicie przebudować premiery i wprowadzić możliwość
> dodania wielu premier np: Festiwalowe, Kinowej, TV?
>
> Z premierami TV też jest troche zabawy bo pytanie co oznacza premiera TV? Bo np
> film ma premiere na HBO a potem premiere ma tez na TVN.
> Gdzie tu wpisać premiery np z Netflixa, HBO Go itp?
Ja to bym widział jako tabelkę 2×4.
Kolumny to premiera światowa i premiera polska.
W rzędach kolejno 1. premiera festiwalowa; 2. premiera kinowa; 3. premiera dvd; 4. premiera streamingowa lub tv
Można by też zaznaczyć, że datę premiery festiwalowej dodajemy tylko w przypadku, gdy miała ona miejsce przed premierą kinową.
Odnośnie premiery telewizyjnej raczej optowałbym za brakiem podziału na stacje ogólnodostępne, streaming i kablówkę. Raz, że teoretycznie możemy obecnie dodawać każdą polską emisję filmów i seriali, więc można tę informację zgłębić samemu. Dwa, ten podział raczej nie posłuży do stworzenia nowego kalendarza analogicznego do premier kinowych i DVD (chyba że faktycznie masz to w planach). W końcu głównym pożytkiem z dodania premier festiwalowych i premier DVD/streamingowych będzie nie tyle rozszerzenie bazy, co oczyszczenie kalendarzy premier kinowych i dvd.
> Uważam, że to niepotrzebnie skomplikuje dodawanie. Dla koncowego odbiorcy nie
> jest zbytnio istotne jaki tytuł widzi. Wazne by różne tytuły były dodane do bazy
> by dało się łatwo znaleść film. Nawet IMDb nie ma czegoś takiego w tytule
> głownym.
Myślałem o tym raczej nie tyle pod kątem odwiedzających stronę internautów, co dodawaczy natrafiających na kolejne tłumaczenie tytułu. Informacja o pochodzeniu tytułu nie pojawiałaby się na stronie głównej, tylko byłaby widoczna dopiero po rozwinięciu listy wszystkich alternatywnych tytułów. Dodającym i weryfikującym ułatwiłoby to wybór pomiędzy zmianą głównego tytułu, a dodaniem alternatywnego tytułu. Na przykład "Raid 2" był u nas wyświetlany na festiwalu Pięć smaków pod tytułem "Raid 2 – Bardacha". Gdy film wydano na DVD zyskał tytuł "Raid – Infiltracja". Jeżeli film zostałby dodany z tytułem festiwalowym, a ktoś nie wiedziałby skąd pochodzi tytuł "bardacha" to miałby dylemat czy pozostawić obecny tytuł jako główny a ten z DVD dodać jako alternatywny, czy na odwrót.
E tam! Początek na IMDb jest jeszcze w porządku. Zwątpiłem dopiero przy dodawaniu producentów z określeniem kraju i dystrybutorów z określeniem na jakie media mają prawa dystrybucyjne. :)
> Ja osobiście nie lubie takich funkcjonalności z kilku powodów.
>
> – są cieżkie w utrzymaniu (wiecej opcji, wiecej błędów)
> – powodują niespójny wygląd profili / stron itp
> – potem garstka tylko ludzi z nich korzysta.
>
> Kiedyś mieliśmy taką opcje gdize można było zdecydować czy storna głowną to
> lista notatek czy standardowo profil. Mało ludzi z tego korzystało więc zostało
> wyrzycone.
>
> Jestem zdania, że czasem lepiej robić mniej ale robić to dobrze :)
W sumie to podobnie jak z dodającymi – każdy może to robić, ale z tej opcji korzysta mniejszość. ;)
Sam startując ze swoją notatką miałem problem by znaleźć kogokolwiek z choćby jedną widoczną notatką. Tym bardziej że textile nie wydaje się tak intuicyjny jak edytor sami-wiecie-gdzie (chyba z HTMLa korzystają?), a i fakt że cały czas tworzymy w konspekcie i nie można przełączyć na podgląd też nie ułatwia edycji (wciąż nie mam pojęcia dlaczego nie mogę podlinkować "Black & Silver").
No ale rozumiem podejście, zwłaszcza że to tylko kosmetyka, a jeszcze wiele wyzwań i funkcjonalności przed Wami.
> Mamy tu dość ograniczone zasoby ale staramy się jak możemy :)
I Chwała Wam za to! :)
Pozdrawiam serdecznie!
PS. Jeszcze jedna kwestia – podwójny dystrybutor.
Obecnie można dodać tylko jednego dystrybutora, a potem można go tylko zmienić. Ostatnio zaś w kinach gościliśmy np. "Zabić Gunthera" na którego plakacie widniała informacja o dwóch dystrybutorach Spectator i Kino Świat.
Może dałoby się chociaż weryfikatorom udostępnić opcję dodania drugiego dystrybutora na podobne wypadki?
@Bluejohn_26 Taa… tylko winni się tłumaczą…
Wyciągnąłem 90%, ale ja oczywiście też ich nie oglądam. ;)
Dobrze oddana atmosfera wieków umysłu oraz świetnie zaprojektowane wiadomo-co. Do tego dobra strona techniczną projektu i mamy filmik, który można z przyjemnością obejrzeć. Niestety nie ma w nim właściwie nic więcej, dzięki czemu można też o nim szybko zapomnieć. Film można streścić słowami – rodzeństwo postanawia zbadać faunę okolicznego lasu i trafia na coś, czego w książce nie ma. Liczyłem na coś więcej.
Cały filmik do obejrzenia na profilu autora na YT: https://www.youtube.com/watch?v=22bAHvhEvJs
@Piotrek Jako wprawka w rzemiośle jak najbardziej mają rację bytu. Jednak żywot powinny kończyć w szufladzie, a niekoniecznie w bazie filmowej.
Proszę czekać…