Jak na komedię mało humoru, jak na kryminał mało napięcia, bohaterowie oraz historia niezbyt zajmująca. Na plus Sandrine Kiberlain
Ciekawy pomysł, dobra obsada i piękne wizualia, jedynie trzeci akt – ten widowiskowy – strasznie banalny. //Mogło być lepiej, ale do tragedii (recki) też daleko
Świetna obsada, dobrze napisane postacie (przede wszystkim Sydney), dobra reżyseria, tylko historia dość banalna i niezbyt zajmująca.
Cudownie szarżujący Cage i najlepsze zobrazowanie wszechwiedzącego i wszechmogącego boga w szalonej historii opartej na faktach. A przy tym niemal inspirujący!
Oklaski za CGI – nie wyczułem ani jednej fałszywej nutki, a postacie i obiekty piekielnie trudne do zanimowania! // dorównuje animacji z 1967,choć za dużo mroku
Odcinanie kuponów najtańszym sumptem – cała obsada wymieniona na młodszych i bez talentu, scenariusz infantylniejszy, a magii brak. Nawet "Alex" stokroć lepszy.
Koszmarnie drętwy świąteczny potworek z obleśnymi parodiami "kolęd" do którego dubbingu nawet Stuhr się nie dał wkręcić (Malajkat i Zamachowski jednak obecni).
Dobre efekty, Freddy wciąż jeszcze wzbudzający grozę, efektowne sny, tylko finał taki sobie. Fabuła zawiera dobre pomysły ale niestety średnio rozpisane.