Aktywność

Automata (2014/I)

Stylówa jak z Blade Runnera, więc klimat jest. Pod koniec co prawda fabuła grzęźnie w schematach o ratowaniu rodziny, ale ogólnie jest przyzwoicie.

…czyli norweska wersja Pushera. Nie osiąga poziomu oryginału, a jeśli już mam oglądać filmy o dresach, to tylko z Madsem…

Gdyby chociaż Cage bardziej szarżował… Nie ocaliłoby to co prawda marnej historii, ale przynajmniej byłby jakiś ubaw.

Jak to David Gordon Green – nijakość to chyba znak rozpoznawczy jego filmów (skądinąd często o niezłych scenariuszach).

Mało zabawny – niewiele tu suburban i jeszcze mniej gothic. Trzy kroki w tył po bardzo dobrym "Excision".

Mesjasz zła (1973)

Oniryczny,bez szczególnego sensu czy fabuły, ale z ducha lovecraftowski i nawiązujący do B klasowych włoskich horrorów, czyli jak to się drzewiej mawiało: schiz

Turysta (2014)

Stanowcze nie dla wydumanych problemów roztrząsanych w "szczerych rozmowach" przez bite dwie godziny mojego cennego czasu!

Oho, nawiedzony kościół – tego jeszcze nie było. Niestety, od momentu przyjazdu Tajemniczego Wysłannika Watykanu jest już tylko gorzej.

Z głębi (2013/V)

Tutaj szczególne sprawdziła się moja złota reguła dotycząca kina: FILM BEZ POTWORA TO FILM STRACONY!

Wither (2012)

Czyli jak wyglądałoby "Evil Dead" na poważnie. Po 16 roku życia horrory oparte wyłącznie na gore wydają się po prostu głupiutkie.