Przyzwoity american gothic: są pola kukurydzy, są szczury, jest wyschnięta studnia… Arcydzieło to może nie jest, ale zobaczyć jak najbardziej warto.
Nie dorasta do filmów, którymi się ewidentnie inspiruje (wczesny Polański), ale ze względu na efektowną i elegancką formę wart obejrzenia.
Pierwsza połowa irytująca ze względu na bohaterów, którzy zachowują się jak niedorozwinięte nastolatki. Za to końcowa rozgrywka zdradzanego męża – mistrzowska.
W porywach pretensjonalny i nachalnie artystowski,ale zdjęcia budują klimat a całość przypomina psychoanalityczny zły sen o wypartej, spotworniałej seksualności.