kill, a czego się spodziewałeś – w końcu akcja dzieje się w latach 50tych. klimat trzeba utrzymać. stary, dobry Indy, który leje po facjacie kogo popadnie, pyskata Marion Revenwood, masa humoru (scena z arką świetna), kupa akcji i totalna demolka wszystkiego co tylko można zniszczyć. miodzio…
do czego się mogę doczepić to scena z lianami "ala Tarzan" – lekkie przegięcie.
moja ocena 9/10
pozdrawiam