Nie wiem, może się mylę, ale czy czasami wszystkie mosty dojazdowe na Manhatan nie zostały zniszczone w początkowych sekwencjach filmu, tak, aby odizolować wyspę od reszty świata. W alternatywnym zakończeniu wyraźnie widać jak bohaterowie przejeżdżają samochodem przez most.
Mógłbym wybaczyć wszystko tarantino, ale nie to, że przynudzał. Poza dwiema genialnymi scenami tam nic się nie dzieje!!! I nie mogę się zgodzić z opinią, że film oparty jest na genialnych dialogach, bo genialne to były dialogi w pulp fiction!!!
Pewnie zostanę zjechany, ale najnowszy film tarantino był niestety marny. Uwielbiam jego styl i wcześniejsze filmy (pulp fiction jak dla mnie było dziełem sztuki) dlatego z niecierpliwością czekałem na death proof. Po obejrzeniu tego "dzieła" padłem. Tak nudnego filmu tarantino jeszcze nigdy nie zrobił. Mistrzostwo pokazał jedynie w scenie końcowej. Pół filmu to nudne dialogi (przeżyłem to, gdyż wiedziałem, że w tego typu filmach tak musi być – w końcu jest to hołd dla tandetnych filmów niskobudżetowych z lat 70-tych). W pewnym momencie wzrasta adrenalina w scenie środkowej (także perełka) i co następuje później…akcja? emocje? niestety nie!!!kolejne pół filmu nudnych dialogów. Szczęśliwie tarantino sobie przypomniał pod koniec filmu, że jest świetnym twórcą i zrobił oryginalne zakończenie.
Proszę czekać…