@Movieman
6/10 – Jeśli kogoś interesuje legenda o Ragnarze i początku wypraw wikingów, to polecam ten link:
8/10 – „Silver Linings Playbook” to mega pozytywny i mega zabawny film, znakomicie zagrany, który
pomimo swojej prostoty potrafi odcisnąć swoje piętno na widzu. Przynajmniej tak jest w moim
przypadku. Po tym filmie mam ochotę niczym główny bohater, wyjść na zewnątrz w worku na
swoim ciele i biegać po swojej okolicy do upadłego… tylko ta pogoda taka nieładna, nienawidzę upałów.
3/10 – Do Burtona jednak bardzo daleko. Humor raczej wymęczony, nieśmieszny. Historia też słaba.
7/10 – Pierwsza połowa średnia, ale później rozpoczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Znakomity survivor-movie, trzymający w napięciu. Warto zwrócić uwagę na kapitalne zdjęcia i aktorstwo Papieża.
6/10 – Prześmiewczy i niestety bardzo prawdziwy. Momentami aż za mocny, ogląda się jednak fajnie. I co tu dużo mówić – całkiem przyjemna rozrywka pomimo całej tej patologii panującej na ekranie.
8/10 – Znakomity! Może i fabularnie nie jest to jakąs miazga, ale pod względem realizacji kapitalny. Kubrick dba tutaj o każdy szczegół. Znakomicie się to ogląda.
:DDDD chyba jesteś niepoważny, na pewno jesteś niepoważny ;D
LoL, a taki przeciętny film jak "Sleepers" ma ocenę powyżej 8 :DDDDD
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie 7,7.. OK :D dalej nie sprawdzam bo się boje.
8/10 – 6.9??? WTF, co to w ogóle za ocena dla tego znakomitego westernu? Prawdopodobnie najlepszy western XXI wieku.
6/10 – Po arcydziele jakim niewątpliwie jest film "Drive", Winding Refn postawił sobie tak wysoko poprzeczkę, że pewnie nawet Javier Sotomayor miałby problemy z jej przeskoczeniem. Refn niestety tego nie zrobił, ale udało mu się stworzyć obok Drive najbardziej stylowy film w swojej karierze.
Czy jest to przerost formy nad treścią? Nie wiem, wydaje mi się że to nie własnie nie treść, a forma filmu jest najważniejsza. Praktycznie każdy kadr, każde ujęcie jest tak dopieszczone i przemyślane, że tutaj nie ma mowy o jakimkolwiek błędzie ze strony Refna. On wiedział co chce stworzyć i to stworzył. Poprowadził film według własnego widzimisię, według własnej wizji i to widać od samego początku.
Wystylizowana brutalność? Jak najbardziej na tak, Refn obok Tarantino (i kilku azjatyckich twórców) to czołówka w tego typu scenach i oglądanie ich… to przyjemność. Klimat? Powalający. Mistyczny, senny, hipnotyzujący, kupuję to. Dialogi? Zbytnio minimalistyczne podejście jednak przez co bohaterowie wydają się być bez duszy i bez motywacji. Niby jest ona znana od początku, ale niestety jest słabiutko zarysowana i teoretycznie najciekawsza postać – matka Juliana, w pewnym momencie także sporo traci.
Ogólnie pozytywnie, spodziewałem się czegoś słabszego, obawiałem się, że będzie to film podobny do Valhalli, który kompletnie mi nie podszedł (chociaż oglądałem go dosyć dawno temu, więc możliwe, że i dzisiaj tamten film miałby u mnie wyższą ocenę). Na pewno obejrzę jeszcze raz…
… i to niedługo.
Proszę czekać…