1/10 – Jeśli dziwicie się dlaczego dzieciaki wokół was są coraz głupsze- obejrzyjcie Fun Size.
Jeśli myślicie, że High School Musical był epokowym wyczynem ludzkości w dziedzinie żenady- obejrzyjcie Fun Size.
Jeśli przed seansem Evil Dead chcecie zobaczyć jak gra Jane Levy- nie bądźcie tacy głupi jak ja i nie oglądajcie Fun Size.
Jakimś cudem Peter Parker ma głupszą fryzurę i ubiór niż w części pierwszej a to naprawdę wielki wyczyn.
Za to ja mam dobre przeczucia, ambitna reżyserka i dwie potrafiące grać aktorki. Zdjęcie naprawdę fajne.
9/10
SPOILERY
Najlepsze są te fragmenty kiedy widz może w ogóle powątpiewać w istnienie Rodrigueza. Sprzeczne zeznania świadków przeplatają się z miejskimi legendami tak, że można sobie zadać pytanie: a co jeśli to tylko wygłup muzyków z Detroit którzy wstawili na okładkę jakiegoś Meksykanina? Najfajniejsze są za to fragmenty słusznie porównane przez córkę Rodrigueza do bajki o Kopciuszku. Robotnik budowlany, meksykański Ralph Demolka o wyglądzie Edwarda Jamesa Olmosa, na co dzień pracujący ze standardowym panem Mietkiem, nagle przenosi się do alternatywnej rzeczywistości w której jest zmartwychwstałym Elvisem. Panie w dowolnym wieku piszczą na jego widok, spijają słowa z jego ust, kochają go gdy mieszanką głosów Michaela Stipe’a i Boba Dylana śpiewa swoje ballady. American dream pełną gębą który nadal wzrusza i chwyta za serce.
Czy tam w RPA są dziwni? Nie do końca, także w Polsce można odnaleźć podobne przykłady takie jak zespół Archive czy były wokalista Genesis Ray Wilson, oczywiście nie na taką skalę ale pewnie każdy kraj mógłby odszukać swojego Rodrigueza. Niezmiernie warto zobaczyć historię o tym jak Bob Dylan przeniósł się w czasie i zniszczył karierę swojego największego konkurenta :)
Kto miał pieniądze? Wystarczy spojrzeć na nerwową reakcję murzyna, emerytowanego szefa wytwórni. A tak na poważnie, dobry trop podsuwa córka Rodrigueza, ludzie przegrywali sobie tą płytę w podziemiu, na duże tantiemy ze stacji radiowych również nie było co liczyć.
Świetny kostium, lepszy nie tylko od pierwszej wersji u Webba ale nawet od tego u Raimiego.
Nowy kostium! – Wielkie, pozytywne zaskoczenie i powrót do jedynej słusznej stylistyki
http://www.comingsoon.net/nextraimages/spidermansmallnew.jpg
Typowałem parę niespodzianek ale gala okazała się najbardziej przewidywalnym rozdaniem od 2004 roku i historycznego wyczynu Powrotu króla. Cieszy Oscar dla Argo, dr Kinga Schultza i Tarantino (choć w sumie za chyba słabszy od Bękartów scenariusz).
Jedynym zaskoczeniem jest remis przy montażu dźwięku.
Widziałem tylko Battleship, Rihanna grała tam babochłopa o zasobie słów Terminatora. Głównie stała obok, patrzyła się, siedziała, jednym słowem rola dostosowana do braku umiejętności aktorskich. Ale żeby dawać od razu Złotą Malinę? Chyba lekka przesada.
1×06 – Odcinek w którym Bruce Campbell gościnnie gra brata prezydenta-Billa Pullmana, moja pierwsza i na pewno ostatnia przygoda z tym serialem. Od całkowitej żenady ratował go tylko brak śmiechu z offu, to co zobaczyłem było totalnie nieśmieszne, fatalnie zmontowane i równie źle wyreżyserowane. Jedynym jasnym punktem odcinka był jadący na autopilocie Campbell i przygłupi chłopak córki prezydenta.
Serial do bardzo szybkiej kasacji, każdy udaje kogoś kim nie jest i męczy się przy tym okrutnie, Josh Gad udaje, że jest Jonahem Hillem a Bill Pullman, że jest śmieszny. Koszmarek.
Widzę, że jeszcze nie ma tematu podsumowującego ubiegły rok. Mamy już koniec lutego, zaległości oskarowe już raczej nadrobione więc czas na moją dziesiątkę. W tym roku jest lekka, łatwa i przyjemna. Może 2013 będzie rokiem egzystencjalnych dylematów?
1. Argo
2. Django Unchained
3. The Cabin in The Woods
4. Ted
5. Silver Linings Playbook
6. Wreck-It-Ralph
7. Skyfall
8. ParaNorman
9. Life of Pi
10. Lawless
Proszę czekać…