> zAwI o 2011-06-21 08:24 napisał:
> Za uciekinierem udał się przywódca "sekty" i
> gonił go po jakichś schodach z ręką zamiast głowy.
Po tym fragmencie również chcę wiedzieć co to za film :)
3/10 – Chyba najbardziej nie lubię we współczesnym kinie dwóch rzeczy. Pierwszą jest robienie z kina You Tube’a, ale nie w takiej formie jaką oferują "Cloverfield" i "Rec" gdzie styl podparty jest świetnymi efektami specjalnymi ale czegoś w stylu "Paranormal Activity" czy "Last Exorcism" gdzie próbuje się wcisnąć do kin dzieło na technicznym poziomie filmu z wesela. Drugą rzeczą jest robienie z kina gry komputerowej, a "Sucker Punch" jest po prostu królem tego żałosnego trendu, "Paranormal Activity" wśród filmów bez joysticka.
Okropne CGI przypominające grę? Jest!
Fabuła polegająca na wykonywaniu kolejnych zadań? Jest!
Przewodnik informujący o przebiegu misji? Scott Glenn służy pomocą!
Sucker Punch to nieoglądalny bełkot nerda który dorwał się do wielkiego budżetu, ale jako, że wielkość nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami nie doprowadził widzów do nerdgazmu. Do tego mamy kompletnie telenowelowe rozwiązania fabularne (o matko przecież żadne ślady nie wskazują na wersję ojca) i slow motion w takiej ilości, że mam go serdecznie dość przez najbliższe 20 lat. Okropność.
Mimo wszystko podwyższyłem swoją ocenę na 8/10. Parę scen nadal nie chce wyjść z mojej głowy :)
Słusznie, też mam teraz wrażenie, że kręcę się w kółko pisząc o Source Code :)
SPOILER
Nie ma jej. Tylko my, widzowie i Stevens ją widzieliśmy i tylko Stevens w ciele nauczyciela ją zna i pamięta. Przepraszam, że znowu wrócę do jednego z moich ukochanych filmów, ale to tak jak wtedy gdy Marty wraca do 1985 roku i ma świetną terenówkę a Biff jest popychadłem jego ojca. Tylko Marty zna rzeczywistość w której było inaczej, ale teraz ona nie istnieje :)
Oczywiście teraz mamy dwóch Stevensów w jednym czasie tak jak wcześniej pisałem.
SPOILER
Moim zdaniem są w tej samej rzeczywistości, Goodwin w trakcie czytania maila otrzymuje informację o udaremnieniu ataku terrorystycznego przez nauczyciela-Gyllenhaala. Inna niż wcześniej widzieliśmy linia czasowa tworzy się od momentu pocałunku z Michelle Monaghan. Gyllenhaal zmienił przyszłość na fajniejszą tak samo jak Marty McFly :)
Z chęcią bym Ci napisał, ale musiałbym jeszcze raz obejrzeć. Więc może trochę pośpieszyłem się z wypowiedzią :)
O co ludziom chodzi z tym epileptycznym produkcyjniakiem Scotta? 6/10 to maks co mogę dać, a Denzel od dekady prawie zawsze gra tą samą postać. Pamiętam, że cała koncepcja ledwo trzymała się kupy, ale oglądałem to ze 4 lata temu, więc ciężko mi powiedzieć coś więcej.
Nasz Fdb-owy Benjamin Button :)
Praktycznie od 10 lat słyszymy o Parku Jurajskim 4, już pewnie prędzej za kolejne 10 lat zrobią remake jedynki.
Proszę czekać…