> Nikt nie rodzi się, nienawidząc innych ze względu na kolor ich skóry.
> Bowiem miłość jest bardziej przyrodzona ludzkiemu sercu.
> Ludzie uczą się nienawidzić.
> Można nauczyć ich kochać.
Jakie piękne wnioski! Aż sobie je zapiszę. Może gdyby to był film dla białych i o białych, to byłby przynajmniej dostateczny?
Ja naliczyłem 12 seansów, z czego 3 filmy z rokiem prod. 2012.
Iron Man 3 5/10
Thor: Mroczny świat 7/10
Trans 7/10
Człowiek ze stali 6/10
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia 6/10
Grawitacja 7/10
Jobs 6/10
Millerowie 6/10
Szklana pułapka 5/10
Poradnik pozytywnego myślenia 7/10
Django 7/10
Życie Pi 6/10
Tak, to oficjalny tytuł, który pojawia się w polskim zwiastunie.
http://fdb.pl/film/404546-x-men-przeszlosc-ktora-nadejdzie/trailers/14027
Osobiście nie mam problemów z tak przetłumaczonym podtytułem. Będzie dość wiernie oddawał przełożoną historię z komiksu na ekran.
"Pan Tadeusz" – jego kompozycja poloneza jest chyba częściej wykorzystywana aniżeli ta klasyczna. Świetny kompozytor.
Hmm przejrzałem i o dziwo nie znalazłem żadnych literówek. Może jacks poprawił ;)
Dzięki za informację. Uzupełniłem artykuł, jak i zaktualizowałem stronę filmu.
Ja planuję obejrzeć "Cud na 34. ulicy", tyle że remake z 1994 r., a oryginalną produkcję z lat 40, żeby pozostać w klimatach niedawno obejrzanego "It’s a Wonderful Life" ;)
Świetne życzenia ;) Również pragnę się do nich przyłączyć i życzyć wszystkim odwiedzającym wspaniale spędzonych świąt.
8/10 – Co za świetny, niezwykle intensywny film. Dobrze, że produkcja uzyskała tak wielki pozytywny odzew zarówno od krytyków jak i widzów, bo pewnie film zwyczajnie bym pominął. Zwiastuny jak i inne materiały promocyjne w ogóle mnie nie przekonywały i traktowałem produkcję jako kolejny akcyjniak. Dlatego zaskoczenie tym bardziej było większe i to już od pierwszych minut.
Niesamowite jest to jak od początku film angażuje widza w rozwój zdarzeń. Nie ma tutaj niepotrzebnego nakreślania przeszłości tytułowego kapitana. Dowiadujemy się o jego sytuacji i charakterze z pierwszych scen. Dalej jest tylko lepiej. A napięcie w niektórych scenach sięga poziomu dobrych dreszczowców (np. scena w spiżarni, gdzie próbuje schować się jeden z członków załogi).
Aktorsko również bez najmniejszego zarzutu. Tom Hanks tworzy wiatygodną, bardziej ludzką postać. Nie widziałem wprawdzie jeszcze familijnej kluchy jaką jest podobno "Ratując pana Banksa", ale obstawiam, że jedna z finałowych scen wywiadu medycznego kpt. Phillipsa bije na łeb kreację tego samego aktora.
Solidna "ósemka".
Proszę czekać…